Mr. Bergman, how are you? – PÅ SVENSKA #3

Ciepły wieczór w Cannes oddycha wonią perfum, chociaż w eleganckiej sali projekcyjnej nikogo już nie ma. Za chwilę na ekranie pojawi się film, którego nie pokazano podczas konkursu w 1956 roku. Zasiądźcie wygodnie w miękkich fotelach.

Żaden rodzaj sztuki nie omija tak jak film naszej codziennej świadomości, trafiając wprost do naszych uczuć, głęboko do zakamarków duszy. Mały defekt w naszym nerwie wzrokowym, szokujący efekt: dwadzieścia cztery oświetlone klatki na sekundę, między nimi ciemność, nerw wzrokowy nie rejestruje ciemności1.

Dwadzieścia cztery klatki oświetlone dźwiękami i słowem… Dziesięć. Dziewięć. Osiem. Siedem. Sześć. Pięć. Cztery. Trzy. Dwa. Jeden.

Akcja. Ingmar Bergman potrafił godzinami mówić o szczególnej właściwości niemych filmów, objawiającej się w przewadze obrazu nad słowem, potędze wyobraźni w pojedynku z przypadkowością, a także rozumu w obliczu absurdu. Obraz jako praca nad ruchem i kształtem, kreowanie nigdy nie istniejącego czasu oraz wydarzeń, wydawały się szwedzkiemu reżyserowi kwintesencją sztuki filmowej. Dla autorów The Seducition of Ingmar Bergman – nietypowego tworu określonego mianem filmu muzycznego, dźwięki staną się wymiarem nowego, materialnego świata, w którym rozgrywać się będzie kuszenie świętego Bergmana. Reżyser uwikłany w przestrzenie nierozpoznawalne przez umysł i niewidoczne dla ludzkich oczu, demoniczną siłę pragnienia sławy, skądinąd urzeczywistnionej zwycięstwem podczas 9. Festiwalu Filmowego w Cannes, znajdzie się na samym dnie piekieł filmowego sukcesu – Hollywood.

Rozgrywający się na ekranie film akcji ma dosyć banalną fabułę, lecz nie brakuje mu splendoru w użytych środkach, co jest typowym elementem amerykańskiej kinematografii. Ingmar Bergman cenił hollywoodzki przemysł filmowy jedynie w młodości, z wiekiem odczuwając coraz głębszy wstręt wobec głupawych oraz masowych produkcji, które zdaniem szwedzkiego reżysera były pozbawione idei. Nie trudno się domyślić, że wtrącony w nieznaną rzeczywistość, marzył o jak najszybszym powrocie do ukochanej Szwecji. Niewątpliwie podobne, jeśli nie identyczne wrażenie może towarzyszyć słuchaczowi, który po raz pierwszy zapozna się z albumem grupy Sparks. Pozornie infantylne środki traktowania materiału dźwiękowego, niemal do obłędu powtarzające się słowa, musicialowe ansamble, naprzykrzające się głosy pracowników otaczających reżysera, to tak naprawdę zmyślnie przeprowadzona za pomocą muzyki akcja, która nie tylko ukazuje tendencyjne i kiczowate z natury pojęcie „amerykańskości”, ale również złożoną historię samego Bergmana.

sommarnattens-leende_151
Ingmar Bergman na planie „Sommarnattens leende”.

Stosunek Ingmara Bergmana do własnego życia, nieodłącznie związanego ze sztuką teatralną i filmową, został przedstawiony w licznych monologach, będących z jednej strony odzwierciedleniem jego faktycznych problemów jako początkującego reżysera (m.in. całkowity brak umiejętności pracy z aktorami na scenie – Quiet on the set), a z drugiej ukazaniem złożonej natury wewnętrznych przeżyć człowieka zniewolonego przez wyobraźnię (Bergman ponders escape). Jest jeszcze trzecia strona – próżnej i potwornej, a nade wszystko utopijnej machiny Hollywood, produkującej pieniądze, gwiazdy, geniuszy oraz wszechobecny zachwyt. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na element muzyki żydowskiej w The studio commissary, podkreślony charakterystycznym głosem klarnetu, co przypomina o ogromnym znaczeniu Żydów w budowaniu jednego z największych na świecie miast zajmujących się produkcją filmową. Twórcy impresji stworzyli również zbiór 48 grafik, będących wariacjami na temat całej twórczości Bergmana. Tymczasem film dobiega końca… Ingmar Bergman przy pomocy wielkiej bogini ówczesnego kina – szwedzkiej aktorki Grety Grabo, ucieka z zamkniętego, kafkowskiego świata do mroźnej Skanii, gdzie odnajduje wymarzony, amerykański happy end. Film zdaje się tylko snem, omijającą rzeczywistość muzyką. Cięcie.

Dobrochna Zalas


 

Ingmar Bergman, Laterna magica, Czytelnik, Warszawa 1991, s. 73.

Wszystkie 24 niewidoczne dla oczu, lecz słyszalne dla uszu klatki filmowe są dostępne w Spotify.

Opis koncepcji, obrazy, a także garść innych informacji można znaleźć: http://www.theseductionofingmarbergman.com

Obraz w tle: kadr z filmu I. Bergmana, „Sommarnattens leende” (1955)

Advertisements

Autor

Dobrochna Zalas

Z wykształcenia muzykolog, z zamiłowania słuchaczka i czujna obserwatorka sztuki. Jej zainteresowania oscylują wokół historii muzyki XX wieku do czasów współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem utworów scenicznych. Przypatruje się kontekstom i relacjom miedzy sztukami – bez uwzględniania granic.

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s