Wataha psów

Czarny Pies to supergrupa, której pomysłodawcą jest kultowy polski gitarzysta Leszek Winder. Album Czarny Pies jest wynikiem nagrań kilku z koncertów, w których wystąpiło sześciu muzyków – Jan Gałach, Irek Głyk, Michał Kielak, Mirek Rzepa, Krzysztof Ścierański oraz twórca projektu Leszek Winder. Każdy z nich ma na koncie spore osiągnięcia w świecie muzyki bluesowej i jazzowej i jest co najmniej jednym z najlepszych instrumentalistów w swojej klasie. Jednakże to nie wielkie nazwiska świadczą o jakości Czarnego Psa.

Na Czarnym Psie usłyszeć można sześć utworów o wyraźnych bluesowych korzeniach przełamanych elementami innych gatunków. Album rozpoczyna dynamiczne blues-rockowe Jackie 2016, z wyrazistą linią basu; kolejny utwór, Bad Home to standardowy kawałek blues-rockowy, dający solistom, ku ciesze słuchaczy, duże pole do popisu. Króciutkie, dynamiczne i nieco funkowe Ontario wyróżnia się interesującą melodią skrzypiec i gitary prowadzoną w unisonie. Zdecydowanie najlepszy utwór na płycie – The Number Zero – to ponad 17 minutowa kompozycja w stylu progresywnego bluesa, o rapsodycznej strukturze z licznymi rozbudowanymi solówkami, w tym obowiązkową kilkuminutową solówką perkusisty. Majowa Maszynka oraz Wit to świetne koncertówki dla supergrup. Utwory te, podobnie jak Bad Home, dają ogromną przestrzeń pod kolejne improwizacje budujące napięcie, które wybucha na mocnych kulminacjach wykonywanych przez całą grupę.

Samce alfa

Clou albumu stanowią solówki, przede wszystkim trójki muzyków – Kielaka (harmonijka ustna), Ścierańskiego (gitara basowa) i Gałacha (skrzypce). Rzadziej prezentują się gitarzyści – Winder i Rzepa. Popisy solowe każdego z muzyków cechują się wysokim poziomem technicznym, lecz nie są to płytkie błyskotki. Silnie obecne jest w nich to niedookreślone bluesowe flow, jakże pożądane przez fanów gatunku, którzy niejednokrotnie mogą złapać się na rytmicznym tupaniu nóżką. Nie uświadczymy na tej płycie karkołomnych shreddingów czy mocno popisowych i efekciarskich technik, ale umiejętne, dojrzałe muzykowanie i konsekwentne budowanie napięcia wprowadzanymi frazami. Moje największe uznanie zyskał Ścierański ze swoimi cudownymi solówkami – bardzo melodyjnymi i skupionymi na brzmieniu. Spore wrażenie wywarł na mnie także skrzypek Jan Gałach, którego gra wprowadzała kontrastujący, nieco psychodeliczny nastrój.

Czarny Pies to dla mnie przemiłe zaskoczenie. Mimo iż są to nagrania z koncertów, jakość dźwięku płyty jest na bardzo wysokim poziomie. Znalazłem tu też kawał naprawdę dobrej muzyki rodem ze złotych lat rocka. W czasach, gdy muzyka bluesowa i rockowa zepchnięta została na boczny tor, Winder pokazuje, że da się grać tak jak kiedyś! I w tym przypadku nie jest to wstecznictwo, a raczej kontynuowanie tego, co dobre. Czarny Pies to nostalgiczny powrót do starych, rzadkich i niepowtarzalnych nagrań koncertów. Tak jak kiedy grało się w SBB czy Krzaku, tak teraz grają Czarne psy. Bez patosu, bez żalu, ale z konkretnym bluesowym brzmieniem.

Paweł Kujawiak

Pełna zawartość numeru 19.

Reklamy

Autor

PanPaweł

Zainteresowany wszystkim, poszukujący inspiracji wszędzie. Lubi poznawać i tworzyć. Zawsze stara się zrobić lepiej, niż potrafi.

Jedna uwaga do wpisu “Wataha psów”

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s