W świetle wschodzących i opadających gwiazd

Jeżeli jesteście młodymi, aspirującymi kompozytorami, którzy nie chcą mieć złego nastroju, to lepiej nie czytajcie tego tekstu. Będzie on sceptyczny i żałosny jak marcowa niepogoda za oknem, opowiadający o tym, co wydarzyło się 29 listopada w poznańskiej Auli Nova podczas koncertu kompozytorskiego przy okazji Neofonii. Czytaj dalej W świetle wschodzących i opadających gwiazd

Reklamy

Chrypka koryfeusza – komentarz w sprawie nagrody Koryfeusz Muzyki Polskiej

W teatrze antycznym koryfeusz był przewodnikiem chóru – osobą odpowiedzialną za prawidłowe przeprowadzenie artystów przez utwór oraz poprawne brzmienie całości. Do jego zadań należało również wykonywanie najtrudniejszych partii, zatem koryfeusz musiał wykazywać się wysokimi umiejętnościami artystycznymi. Był opiekunem i wzorem dla innych.

Kim jest koryfeusz muzyki polskiej? To osoba, grupa twórców lub instytucja, którzy swoją działalnością wyróżnili się na tle całego życia muzycznego w Polsce w danym sezonie artystycznym.

Koryfeusz Muzyki Polskiej jest nagrodą ustanowioną przez środowisko muzyczne i przez to środowisko będzie przyznawana najwybitniejszym jej przedstawicielom1.

Czytaj dalej Chrypka koryfeusza – komentarz w sprawie nagrody Koryfeusz Muzyki Polskiej

Gramy Panu tandetę!

Obrazki rozdawane przy każdej okazji przez księży, pamiątki od pierwszej Komunii św. wiszące na ścianie, figurki Matki Boskiej ustawiane w mieszkaniach, w kapliczkach przydrożnych, a nawet w kościołach, obrazy przedstawiające świętych i błogosławionych, jak np. rozliczne podobizny Ojca Maksymiliana Kolbego – stanowią problem, który od czasu do czasu, choć z rzadka i z nadmierną ostrożnością, ujawnia się na łamach prasy katolickiej, ale prawdę mówiąc, nie martwi to kleru ani wiernych, nawet tych, których poziom kultury ogólnej powinien – zdawałoby się – skłaniać do przeciwdziałania. Zalew kiczu, szkoła kiczu.1

Tem fragmentem tekstu pt. O dekanonizację św. Szmiry Jana Józefa Lipskiego zainspirował mnie do napisania dzisiejszego tekstu.

Czytaj dalej Gramy Panu tandetę!

„Uroczystość i bezmyślność” – dygresja na temat opery

Początkowo ten tekst miał mówić o „czymś”, lecz wkrótce naszła mnie bezsilność, która wyraźnie dała mi do zrozumienia, że ostatecznie napiszę o „niczym”. Tym „czymś” miała być architektura gmachów operowych oraz ich nadzwyczajnych wnętrz. Te wielopiętrowe, zwykle półkoliste formy zamknięte w bryle, która z zewnątrz niewiele mówi nam o swoim wnętrzu, pozwalają ludziom kontemplować muzykę; przede wszystkim zaś przyjąć rolę inną niż ta, która określa nasze miejsce w życiu codziennym. Biedni stają się bogaci, zaś bogaci celebrują własne życie; niewykształceni i wykształceni są odbiorcami tego, co „wysokie”… Czytaj dalej „Uroczystość i bezmyślność” – dygresja na temat opery

Postmodernistyczny Mamoń

Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę.

Wydawałoby się, że słowa Inżyniera Mamonia z Rejsu Marka Piwowskiego można odczytać jako pewną ironię na podejście do sztuki komunistycznych władz. Nowe trendy modernistów uznawane za formalistyczne – złe, antykomunistyczne i antypolskie, były tłumione i zabraniane. Nie mogły się podobać. Muzyka dobra dla Mamonia to taka, którą kiedyś już słyszał, która w jakiś sposób jest już znajoma i bezpieczna, nie wprowadza niczego co zaburzyć by mogło dotychczasowy ład i porządek. Cóż, komunizm upadł. Czytaj dalej Postmodernistyczny Mamoń