Chłostająca czwórka, czyli co tu tak głośno?

Gdy punkowo-metalowa spuścizna drugiej połowy lat 70. – Nowa Fala Brytyjskiego Heavy Metalu nabrała ogromnej siły, następnym dość oczywistym krokiem było przedostanie się muzyki metalowej do mainstreamu. Jedynym sposobem aby się tam dostać było ugrzecznienie wizerunku długowłosego harleyowca o szemranym profilu (kryminalnym). Trafne okazało się ubranie długowłosego harleyowca w ciasne i błyszczące skóry i otoczenie go paroma tańczącymi półnagimi (ćwierćubranymi) kobietami. W ten sposób narodził się hairmetal (tudzież glam metal), którym jednocześnie gardzono i uwielbiano. Jednakże to nie hairmetal cieszył się największą popularnością. Czytaj dalej Chłostająca czwórka, czyli co tu tak głośno?

Z dedykacją dla muzyki

Nie ma na ziemi człowieka,[1] który nie ma swojego (jednego lub kilku) ulubionego utworu. Myślę, że mniejsza część ludzkości jest wstanie wskazać ulubiony obraz, poemat, książkę czy też rzeźbę (tudzież- instalację). Ciekawą sprawą jest łatwość przyjmowania formy sztuki, jaką jest muzyka (jako przyjemność estetyczną). Już od niemowlaka potrafimy odróżnić muzykę, ujednoliconą strukturę dźwięków, od mowy. Silniej też reagujemy na muzykę instrumentalną, a zanim nauczymy się wymawiać słowa, potrafimy nucić proste melodie.[2] Co więcej, nie jest ona domeną wyłącznie ludzką. Pomijając najbardziej oczywiste ptaki, których sposobem komunikacji jest śpiew, reagują na nią także psy, koty czy krowy[3] oraz cały rząd naczelnych człekokształtnych. Wierzy się, że rośliny lepiej kwitną, gdy „słuchają” określonej muzyki.[4] Jednakże tylko (a może właśnie nie tylko?) człowiek potrafi związać się z muzyką na poziomie emocjonalnym.

Czytaj dalej Z dedykacją dla muzyki

Co tu tak Głośno jak Diabli

To co graliśmy było dla wielu ludzi antymuzyką. Mówili, że nie można grać tak głośno, na co my odpowiadaliśmy: „Pewnie, że można. Musisz tylko pogłośnić swój wzmacniacz idioto”.

Głośno jak diabli. Kompletna historia metalu bez cenzury (Wydawnictwo Kagra, 2013) jest książką o ciągle żywej i rozwijającej się muzyce. Muzyce, która zniszczyła grzeczny obrazek chłopca z gitarą i obróciła pacyfkę o 180 stopni. Podpalając ją, kopiąc i strzelając do niej. Muzyka, która stała się jednym ze stałych elementów kontrkultury jak i olbrzymią kartą w historii muzyki współczesnej.

Czytaj dalej Co tu tak Głośno jak Diabli