„Kopciuszek” w poznańskim Teatrze Wielkim

Po raz kolejny poznańska scena operowa udowodniła, że najlepiej realizuje się podczas wystawiania dzieł niedużych, odbiegających od repertuarowej konwencji wielkich teatrów.

Kopciuszek zadziwia prostotą i pomysłowością konstrukcji scenografii, doskonale wyważonej kolorystycznie, a także niezwykle dynamicznej (zmiany inscenizacji w trakcie przedstawienia stanowią naturalny element scenicznego ruchu i są prawie niezauważalne), dzięki czemu baśniowa opowieść nie jest wyłącznie dziecinną fantazją, lecz także gustownym teatrem dla dorosłych. Sukces Kopciuszka to również bardzo dobrze zakomponowana gra świateł, która stanowi istotną część przedstawienia już od samej introdukcji, kiedy zapoznajemy się z dzieciństwem głównej bohaterki – subtelne, filmowe przesłony zmieniają otaczającą postaci rzeczywistość. Wielka szkoda, że ten efektowny obraz, niewątpliwie wypracowany przez osoby, których nigdy nie ujrzymy na scenie, został zepsuty fatalnym tańcem członków baletu, nijak przystającym do żywiołowej oraz wymagającej muzyki. Nie najlepiej radzi sobie również orkiestra, której oporna gra wymaga, by jak najszybciej zatkać uszy watą.

A jednak… Komu w tracie spektaklu przestało zależeć na wrażeniach słuchowych, kto przecierpiał rozbestwione w foyer i rozhulane na balkonach dzieci, ten może z ręką na sercu powiedzieć, że stara opowieść o Kopciuszku nadal potrafi cieszyć oraz zadziwiać.

Dobrochna Zalas

002666photo

Więcej informacji na temat Kopciuszka  można przeczytać TUTAJ!

Reklamy