Co nas urzeka w piosenkach Grzegorza Ciechowskiego

Autor? Muzyka? Tekst? A może wszystkie te elementy zespolone w jedną, oryginalną całość? Trudno odpowiedzieć na pytanie, w czym tkwi fenomen piosenek Grzegorza Ciechowskiego. W moim osobistym odczuciu jest to tekst pełen napięcia, sugestii oraz emocji. Tekst, który jest ponadczasowy. To właśnie on narzucił środki muzyczne, będące przedłużeniem narracji, a także treści, której najbardziej zabrakło mi w aranżacjach Hanny Raniszewskiej oraz Dobrawy Czocher, podczas koncertu 19 grudnia w poznańskim klubie Blue Note.

Czytaj dalej Co nas urzeka w piosenkach Grzegorza Ciechowskiego

Reklamy

Odetchnijmy. Kilka słów o muzyce popularnej

 XXX

jutro minie pięć lat
jak Justyna ode mnie odeszła
czy będę to jakoś świętował
pamiętam jak pomagała mi się wyprowadzić
ja niosłem worki z książkami i polską muzyką rockową
i obejmowałem poduszkę
ona płyty z muzyką poważną i nawilżacz powietrza
na sam koniec jeszcze ją wykorzystałem
jako tragarza1
[…]

Krótki kurs obsługi rzeczywistości

[…]
prawie cała świetna muzyka kojarzy mi się z Justyną
bo co dobrego nagrano po naszym rozstaniu
potem legendy rocka tylko ogłaszały zakończenie kariery
albo kopały w kalendarz2
[…]

Czytając (który to już raz?) kwik Piotra Macierzyńskiego jestem pod wpływem wielu emocji. Czytam: „prawdą jest że w poezji liczą się śmiech łzy i ciarki”3 i wiem, że gdybym miała (gdybym umiała) zrecenzować kwik, to zaczęłabym tym zdaniem. Pomiędzy kolejnymi próbami odkrycia znaczeń tego tomiku dla mnie, trochę z przymusu i trochę przekornie uczepiam się tych dwóch fragmentów wierszy zacytowanych na początku. Pisać o muzyce przecież trzeba, a dobry początek to połowa sukcesu.

Pierwszy cytowany przeze mnie wiersz został napisany jakieś 8-9 lat temu. Nie wgłębiając się w znaczenia tych słów dla pozostałej treści wiersza, z przedstawionego fragmentu wynika, że według podmiotu lirycznego po 2000 roku nie nagrano nic dobrego w muzyce rockowej. Spójrzmy z lotu ptaka, jakie polskie „legendy rocka ogłosiły zakończenie kariery”, jakie „kopnęły w kalendarz” i co z tego wynika.

Czytaj dalej Odetchnijmy. Kilka słów o muzyce popularnej

Miód dla uszu

Właził, właził coraz wyżej, coraz wyżej, coraz wyżej, a gdy wreszcie wlazł na górę, prawie do połowy drzewa, taką sobie pioseneczkę-mruczankę Miś zaśpiewał:

Dziwny jest niedźwiedzi ród,

Że tak bardzo lubi miód,

Bzyk-bzyk-bzyk, ram-pam-pam

Co to znaczy? Nie wiem sam.

Potem wlazł jeszcze wyżej…  i jeszcze wyżej… i jeszcze trochę wyżej. Gdy tak właził, ułożył sobie inną piosenkę:

Gdyby Pszczołami były Niedźwiadki,

Nisko na ziemi miałyby chatki,

A że tak nie jest, oto przyczyna,

Że się musimy na drzewa wspinać1.

Ponad pół wieku temu nieznany angielski literat, przyrodnik, a także nigdy niewymieniony w podręcznikach twórca dziedziny biomuzykologii – Alan Alexander Milne, jako pierwszy zasłyszał i spisał pieśni niedźwiedzia wspinającego się na drzewo po słodką barć miodu. Czytaj dalej Miód dla uszu

Ciechowski klasycznie

Niewielu jest artystów, w których twórczości słowo i muzyka znajdują się na równie wysokim poziomie. Wyrazić takie zdanie, to jak pokazać język fanom polskiego rocka, którzy zaraz zaczną wymieniać liczne zespoły zaangażowane w rzeczywistość oraz wywierające głęboki wpływ na słuchaczy. Wymienią wśród nich – słusznie – Grzegorza Ciechowskiego, lidera zespołu Republika oraz Obywatel G.C. Powiedzieć o Ciechowskim, że pisał teksty dobre, to tyle co nic. A więc raz jeszcze: niewielu jest artystów, w których twórczości słowo i muzyka znajdują się na równie wysokim poziomie. A jest ich jeszcze mniej po odejściu Grzegorza z Ciechowa. Czytaj dalej Ciechowski klasycznie

Walentynkowe blubry

Amerykanie kupują Amerykankom
biżuterię, bieliznę, słodycze
wszystko w kształcie
czerwonego serduszka
epidemia „ejds” sprawiła
że obyczajem stało się
wręczanie zakochanym prezerwatyw
ozdobionych serduszkami
wisiorki w kształcie serduszka
bombonierki1

Walentynki. Nikt nie chciał tego dnia mieć artykułu, bo 14 lutego dla poznańskich studentów muzykologii III roku wiąże się z ostatnim egzaminem, bynajmniej rozkosznym i słodkim. Artykuł zaczynam więc pisać 9 lutego. Zastanawiam się jak podejść do tematu Walentynek. Święto dla mnie zupełnie obojętne. Członkowie Aparatu Podsłuchowego podpowiadają, abym napisała artykuł w sposób żartobliwy, może ironiczny… Ja stanę po środku. Nie zgniotę Państwa amerykańskimi przebojami o cudownej miłości. Nie obśmieję też kiczu tego święta. Wejdę z Państwem na polskie podwórko, gdzie nie narodził się pomysł czerwonych serduszek, ani nawet prezerwatyw. Za to powstało wiele pięknych, przejmujących, muzycznych obrazów miłości. Skoro już trzeba o miłości mówić, niech nie będą to puste „ćwierkania / pani redaktorki >>radia bzdet<<„. Zapraszam Państwa na podwórko obok starej, dość brudnej, ale wciąż istniejącej kamienicy. Odwiedzimy sześć mieszkań i poznamy ludzi, którzy o miłości nucą sobie tak… Czytaj dalej Walentynkowe blubry