Nie mam nic do powiedzenia

Opętała mnie recesja twórcza, albo innymi słowy – kryzys. Zjawisko namiętnie omawiane przez artystów (najczęściej pisarzy) w licznych esejach i dziennikach. Z całą pewnością szczególną predylekcję do tego fenomenu miał w młodości Lew Tołstoj, który niemal codziennie wspomina o apatii pisarskiej w swoich pamiętnikach, choć nigdy nie określa jej jako brak natchnienia, weny czy milczenie. Inny przykład, bez wątpienia bliższy tematyce Podsłuchaj – Piotr Rytel, warszawski krytyk i pedagog muzyczny, znany ze skostniałych oraz skrajnie konserwatywnych poglądów, kiedy nie miał nic do powiedzenia, napisał artykuł o cyfrach:

w roku 1929 na muzykę poważną przeznaczono godzin 1116.43, na lekką – 567.10 (…) W roku 1933 na muzykę poważną wypada zaledwie godzin 992.44, gdy na lekką zaś aż 1438.03! W ciągu pięciu lat muzyka poważna spadła więc z 1116.43 na 992.44, lekka zaś wzrosła olbrzymio z 567.10 na 1438.03! Linia, po której idzie rozwój Polskiego Radia, nie ulega zakwestionowaniu. Że fakt ten może budzić gorycz wśród ludzi patrzących na sztukę oczami nie dzieci i pracownic domowych, lecz widzącymi powagę zagadnienia, rzecz jasna, nie wymaga komentarzy.

Gazeta Warszawska (1 XI 1934 r.) *

Czytaj dalej Nie mam nic do powiedzenia

Reklamy