W drewnianym teatrze Ane Brun

Na Ane Brun natrafiłam przez przypadek. A, jak wiadomo, przypadki odmieniają nasze życie. Utwór Do You Remember. Umierający, a może śpiący starszy mężczyzna, biała koszula, szpitalne łóżko. I nagle na arenę wkraczają baletnice w tiulowych spódniczkach, za podartą kotarą czeka orkiestra (trochę klasyczna, trochę uliczna), wreszcie pojawia się i największa, choć fabularnie nie główna, bohaterka tego spektaklu, mistrzyni gustu, trochę Królowa Śniegu, a trochę Alicja z Krainy Czarów. Po co to przedstawienie?

Czytaj dalej W drewnianym teatrze Ane Brun

Najlepiej w głowie mieć szum, czyli karnawałowy przewodnik w stylu retro

Pijmy, szczęście jest w nas,
Pijmy ten jeden raz.
Żyjmy chwilą i dniem,
Złudą i snem,
Smutek ukoi czas.

Pijmy, czegóż nam brak,
Pijmy, wino ma smak,
Skryjmy ból dawnych dni
W winie, co złotem lśni.

Nie wróci to, co było cierniami róż
I to, co się prześniło, umarło już,
Więc za zdrowie jej

Pijmy, choć serce łka,
Pijmy, pijmy do dna.
Śnijmy, świat nie jest zły,
Choć z oczu płyną łzy.

Jedną z najbardziej przejmujących piosenek dwudziestolecia międzywojennego jest dla mnie Pijmy w wykonaniu Tadeusza Faliszewskiego. Być może to przenikliwy głos dawnego amanta, może molowa tonacja pieśni i przejmujący tekst, a może połączenie tych wszystkich elementów, dzięki któremu prawo bytu w piosence ma i „szczęście w nas”, i płynące z oczu łzy. Czy wykonawca namawia do alkoholizmu? Niekoniecznie. Pijmy to raczej rozpaczliwy toast. Carpe diem, ale obarczone przeszłością. Czytaj dalej Najlepiej w głowie mieć szum, czyli karnawałowy przewodnik w stylu retro

Naprawdę nie dzieje się nic – słówko o teledyskach

Przyzwyczajeni jesteśmy do spokojnych, refleksyjnych i melodyjnych piosenek Grzegorza Turnaua. Przyzwyczajeni jesteśmy do jego mądrości, morałów i złotych myśli. Trzeba jednak przyznać, że Turnau nie naprzykrza się swoim moralizatorstwem. Jest też nienachalnie estetyczny.

Czytaj dalej Naprawdę nie dzieje się nic – słówko o teledyskach

What shall we do?

Nagrania i koncerty The King’s Singers cieszą się ogromną popularnością przede wszystkim dlatego, że zespół od lat utrzymuje swą muzykę na bardzo wysokim poziomie. Podziw wzbudza zarówno forma wokalna śpiewaków, jak i dobór repertuaru, aranże, współpraca z kompozytorami, kultura sceniczna i… poczucie humoru. Zespół wykonuje bowiem nie tylko muzykę poważną, ale również rozrywkową. What Shall We Do With The Drunken Sailor w opracowaniu Davida Overtona to utwór z płyty Annie Laurie: Folksongs Of The British Isles z 1991 r. Jest to jedno z najlepszych, a najprawdopodobniej najlepsze wykonanie tej piosenki, jakie znam. Brzmienie i ogłada „Kingsów” nadaje szancie o przaśnej treści mnóstwo szlachetności. Genialnym pomysłem aranżacyjnym było zaś wykorzystanie gitary jako podstawy harmonicznej oraz fletu, który dla głosów wokalnych stanowi niezwykle misterny kontrapunkt. Hej ha! Dzisiaj będzie o Drunken Sailor – o pieśni żeglarzy. Czytaj dalej What shall we do?

Między ciszą a ciszą

„Nie traćcie chwil, wyostrzcie słuch” – chciałoby się rzec, cytując klasyka. To chyba właściwy apel do ewentualnych słuchaczy słuchAnek, którzy, na ich szczęście lub wręcz przeciwnie, będą musieli stać się jednocześnie czytelnikami. Zakres blogowych słuchAnek nie jest ściśle określony. Ani to groch z kapustą, ani mydło i powidło, ani ecie-pecie, ani trele-morele, ani, mam nadzieję, figa z makiem, a już tym bardziej – wszystko i nic. SłuchAnka to zabawa, pomysł, pogląd i… początek. Niech to będzie po prostu początek czegoś dla kogoś. A cisza – główny bohater tego dzisiejszego początku – to nieoryginalny motyw, banalny kontrast dla potęgi dźwięku, którego tu dużo. Cisza ciszy nierówna. Gdyby jednak jakąkolwiek komukolwiek udało się podsłuchać, pozostanę w radosnym przekonaniu, że słuchAnka nie jest suchAnką. Ale o reszcie – cicho sza! Czytaj dalej Między ciszą a ciszą