Trzy razy to już sztuka

Napiszę jak jest. Całą prawdę i tylko prawdę niepoćwiartowaną żadnym ostrzejszym słowem. UL/KR się nie roztrzaskało. UL nie odeszło wcale daleko od KR, wymieniło się tylko miejscami, z czego powstał równie szlachetny jak niejeden gaz ulotny KRÓL. Jeśli legendy nie kłamią i korona jest tylko jedna oraz niepodzielna, to niech spocznie na starannie uczesanej (jakby sztywnie wykrochmalonej i przypominającej fałdy materiału) czuprynie Błażeja Króla. Czytaj dalej Trzy razy to już sztuka

Reklamy

Od zera do bohatera

„Kiedy byłam mała, moja mama mówiła mi: wszyscy rodzimy się supergwiazdami”1. Dodała także, że potrafisz śpiewać. Nie spodziewała się, że będziesz na tyle naiwna, by wierzyć w to nawet wtedy, kiedy szklane przedmioty pękną za sprawą siły płuc, a wylew krwi w oczach, możliwe że niebieskich jak migdały zawieszonych na myślach. I czym dłuższe białe kozaczki, sięgające aż kolan, tym bardziej czujesz się gwiazdą, taką jak bohaterka tego tekstu – Sarah Connor, co z niejednym obcasem po ziemi stąpała.  Czytaj dalej Od zera do bohatera

przePustką do nieba

Każda pustka jest do wypełnienia. Choćby dziura w zębie – plombą, pustka w płaskim brzuchu – kubkiem otrębów, czy uszy – wacikami, kiedy dźwięki przypominające szuranie krzesłami po drewnianej posadzce, drażnią niczym drzazgi zatrzaśnięte pod skórą. Inne pustki – przePustki czasowe obejmują nawet okres pięciu lat safari w poszukiwaniu nowych wypełniaczy muzycznych przestrzeni. O tym, że nie każda myśliwska wyprawa czyni z łowców wirtuozów łuku, lecz strzelby, przekonuje zespół Pustki, którego dotychczasowa muzyczna twórczość jest pod odstrzałem nowego dokonania – albumu Safari. Czytaj dalej przePustką do nieba

Bigbitowa szmira

Za jakieś kilkanaście lat Rada Państwa wprowadzi stan wojenny, absolutnie wyjątkowy i powodujący wysokie zanieczyszczenie środowiska depresyjnymi nastrojami. W związku z tym śmiertelność osiągnie swoje apogeum w szalonych latach 80′, kiedy wielu mężczyzn w wieku 45-55 uzyska stan wiekuistej młodości. Jednakże nim zaleją się do końca lat 80′ (nie)jasne karty historii PRL’u atramentem ze sporadycznymi kleksami wyzwolenia, były sobie lata 60′ – mniej ocenzurowane, czekające w bigbitowej „ciszy” na burzę buntowniczego rocka z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Czytaj dalej Bigbitowa szmira

Grubiańskie żarciki

Tworzenie muzyki popularnej (popowej głównie) przypisuje się z reguły kobietom – nie matkom, nie żonom, lecz kobietom wolnym, bez obowiązków zmieniania pieluch i zmywania naczyń, jeśli brakuje opiekunki do dziecka i zmywarki. Istnienie kobiet, a właściwie fakt istnienia ich w przemyśle muzycznym sprowadza się do ich uprzedmiotawiania. Przykładem jak dobrze z podmiotu uczynić przedmiot pożądania jest utwór Blurred Lines Robina Thicke’a, którego nazwisko wymawia się podobnie jak przymiotnik lub przysłówek thick znaczący tyle co „gruby/grubo”. Zbieżność nieprzypadkowa, zważając na treść piosenki oraz teledysk nakręcony do niej, wysuwającej prosty wniosek „grube żarty, cienki rozum”. Czytaj dalej Grubiańskie żarciki

Do koryta

Po skromnych, acz smacznych przekąskach przyszedł czas na kawał porządnego, staropolskiego jedzonka, a jeśli o „kawałach” mowa to najlepiej smakują te świńskie. Niesamowite przysmaki można uzyskać z tego jakże (s)prośnego mięsa, zaczynając od szynki a kończąc na większości nieznanych ozorkach wieprzowych! Nie dziw, iż właśnie świnia – zwierzę według niektórych najbardziej nieczyste, a zarazem najchętniej spożywane przez większość – stała się tematem przewodnim niejednej piosenki. Niech szanowni czytelnicy ostrzą apetyt, trzymając w jednej dłoni nóż, a w drugiej widelec. Zalecane również by śliniaczek na szyi przewiązać zgodnie z wszelkimi zasadami savoir vivre’u. Nie pozostaje nic innego jak przejść do czynów, wżerać się w słowa i dźwięki, choć właściwszy może byłby zwrot mało ekskluzywny, nawołujący do wgryzania się w owe „świńskie” kawałki – do koryta. Czytaj dalej Do koryta

Użyj mnie dobrze, zrobię (zagram) Ci dobrze

Możesz na mnie grać, nawet gdy omskną Ci się się niezdarne, spocone palce, wbijając się niczym gwoździe w trumnę. Pozwolę nawet położyć się Tobie na moim drewnianym grzbiecie, a czasem osłonię przed wścibskimi oczami, gdy będziesz przy mnie bez ubrań. Tylko traktuj mnie dobrze i nie obgryzaj przy mnie paznokci. Ja jestem tylko twoim instrumentem – fortepianem/paninem. Czytaj dalej Użyj mnie dobrze, zrobię (zagram) Ci dobrze