Niżyński – bóg seksu

Niżyński nie jest człowiekiem. Począwszy od dzienników artysty, po wspomnienia jego siostry Bronisławy oraz żony Romoli, mamy do czynienia z opowieścią o mitycznym bohaterze, pół-człowieku pół-zwierzęciu, kimś nie z tej ziemi, prawdziwym bogu tańca. W żadnej biografii Wacław Niżyński nie zostaje „odczarowany”. Nie wiemy jakiego był wzrostu (co byłoby możliwe do ustalenia, ponieważ zachowały się jego kostiumy baletowe), co lubił jeść, ani czy kiedykolwiek męczył się po występach (świadczą o tym choćby szkice Jeana Cocteau). Jego historia jest pełna zagadkowych wydarzeń, rozbieżnych relacji na temat życia prywatnego i artystycznego, a brak wiarygodnych źródeł (szczególnie filmów dokumentujących jego taniec) jedynie umacnia w ogólnej wyobraźni odrealniony wizerunek Niżyńskiego.

nizynski-bog-tanca-b-iext35238586

Lucy Moore – brytyjska pisarka i historyk, autorka aż dziewięciu książek, w tym biografii tancerza pt. Niżyński – bóg tańca (Wydawnictwo Marginesy, 2014), próbuje „odczarować” obraz cudownego artysty, posiłkując się obszerną literaturą anglojęzyczną, którą poddaje krytycznym uwagom. Narracja waha się między opisem faktów historycznych a fabularną opowieścią – raz dowiadujemy się o zarobkach tancerzy w Baletach Rosyjskich, a raz stoimy razem z Niżyńskim za kulisami, przygotowując się na kolejny występ. Z tokiem narracji pióro autorki staje się coraz żywsze, jednak nawet nieuważny czytelnik szybko zrozumie powody jej pisarskiego podekscytowania. Okazuje się bowiem, że Moore więcej uwagi poświęca życiu seksualnemu ówczesnej epoki, aniżeli sztuce tańca. Niżyński jako kochanek księcia Lwowa, Niżyński w łóżku Sergiusza Diagilewa, Niżyński chodzący na paryskie kokoty, Niżyński jako niewolnik w Kleopatrze u stóp seksbomby Idy Rubinstein, Niżyński jako faun, który doznaje orgazmu na scenie… W swojej książce Moore znajduje dosyć miejsca, by wspomnieć o pieprznych fantazjach Isadory Duncan, o sypialnianych przygodach Sergiusza Lifara i Leonida Miasina z Diagilewem, o tym jak pewna, francuska hrabina próbowała uwieść Tamarę Karsawinę. Autorka usilnie chce udowodnić czytelnikowi, że balet na początku XX wieku nie był wcale sztuką, a jedynie objazdowym, ekskluzywnym domem publicznym w efektownej oprawie. Balety Rosyjskie jawią się jako maszyna pornograficzna, osobisty harem Diagilewa – demonicznego tyrana, odznaczającego się niezaspokojoną chucią. Wydaje się nawet, że Moore manipuluje niektórymi faktami, by wykazać swoją nowatorską tezę (niewykluczone, że wymyśliła ją na fali sukcesu Pięćdziesięciu twarzy Greya E. L. James). Życie Wacława Niżyńskiego, genialnego tancerza o polskich korzeniach, którego oszałamiająca kariera trwała zaledwie kilka lat, dla pisarki jest tematem zbyt nudnym w porównaniu z erotycznymi ekscesami europejskich notabli.

018-scheherazade-theredlist
Wacław Niżyński w kostiumie do baletu Szeherezada (1910) [fot. baron Adolph de Meyer]

Obok życia seksualnego, powtarzającego się niczym refren w całej książce, czytelnik może dowiedzieć się wielu interesujących szczegółów o zakulisowej działalności Baletów Rosyjskich – w jaki sposób Niżyński trenował przed każdym wstępem, jak przygotowywał tancerzy do Popołudnia fauna, gdzie bywał, w co się ubierał, a także jakie papierosy palił Diagilew, oraz jaki zapach miała jego pomada. Moore zastanawia się również nad motywami postępowania osób opisywanych w książce, jednak wszystkie sylwetki w ogólnej perspektywie są wyolbrzymione: Wacław Niżyński – ofiara; Sergiusz Diagilew – egoista i hedonista, miłośnik systemu feudalnego; Bogusława Niżyńska – naiwna córeczka uczepiona sukni matki; Romola de Pulszky (po mężu Niżyńska) – stuknięta psychofanka; Michaił Fokin – chorobliwie zazdrosny choreograf; Tamara Karsawina – rozważna i powabna primabalerina; Anna Pawłowa – zadufana w sobie celebrytka… Jak gdyby wyjęci z telewizyjnej Mody na sukces, gdzie w każdym z 7352odcinków oglądamy do znudzenia niezwykłe jeté Niżyńskiego, jego niegasnącą urodę, bezmyślne2 spojrzenie utkwione w Diagilewa, poświęcenie, szaleństwo, cierpienie oraz milczenie. Podobnie jak amerykańska opera mydlana, opowieść o Niżyńskim jest tanią sensacją, produktem dla mas, w którym znajdziemy wyłącznie zbiór uniesień ówczesnego człowieka – sławę, pieniądze, skandale i seks.

334
Léon Bakst (po lewej), Sergiusz Diagilew (w środku) i Wacław Niżyński (po prawej) ok. 1910 roku [źrodło: Library of Congress]

Obszernie omówiona działalność Baletów Rosyjskich, stanowiących nieodłączne tło w życiu artystycznym Niżyńskiego, została przedstawiona przez Moore głównie na podstawie relacji innych twórców i najbliższych osób z otoczenia tancerza. Autorka niewiele miejsca poświęciła charakterowi epoki fin de siècle’u oraz problemom, które trapiły ówczesną Europę, co może dziwić zważywszy na fakt, że brytyjska pisarka jest historykiem. W zamian tego próbuje podjąć się analizy oraz oceny Dzienników Niżyńskiego, jednak w toku jej narracji trudno osądzić, czy bardziej szalony był tytułowy bóg tańca, czy Diagilew trapiony zazdrością, natręctwami i paranoją. Dopiero na ostatnich stronach książki Moore zaczyna rozumieć życie Niżyńskiego, przypominające los samotnego człowieka walczącego ze wzburzonym morzem – ludźmi, którzy pokochali jego taniec i zniszczyli go własną zachłannością. Być może właśnie dlatego w końcowym rozdziale zatytułowanym Wybrany, autorka zaprzecza swoim wcześniejszym, barwnym poglądom i usiłuje oddać (bądź nie) sprawiedliwość każdej osobie przedstawionej w biografii, a zwłaszcza samemu Niżyńskiemu. Ten zaledwie 25-stronicowy, podsumowujący esej jest najbardziej cenną częścią książki; to właśnie tutaj dochodzi do częściowego „odczarowania” tancerza.

W Słodkim życiu Federico Fellini pokazał scenę objawienia – grupa dzieci oszukuje nadgorliwie wierzących Włochów, że Maryja ukazała się im na tle drzewa. Rozemocjonowani świadkowie wydarzenia rozszarpują drzewo, ślepo walcząc o każdy listek. Ostatecznie wszystko okazuje się żartem i kłamstwem, którego nikt nie potrafi przyjąć do świadomości. Podobnie jest z życiem oraz sztuką Niżyńskiego – nawet Lucy Moore po ponad 100 latach od momentu, gdy artysta dołączył do Baletów Rosyjskich, napisała książkę, w której śmiało ukazała jego osobę jako popową gwiazdę i legendę kulturową3. Jakie to dziwne, że Niżyński, chociaż sam określał siebie jako „bóg”, chciał tylko być człowiekiem, lecz nikt nie potrafi tego powiedzieć, ani w to uwierzyć…

Dobrochna Zalas


1 Wyemitowano 13 czerwca b.r.

2  Niektórzy członkowie zespołu Baletów Rosyjskich postrzegali Niżyńskiego jako genialnego idiotę.

 3 G. Kowal, Anatomia kulturowej legendy. Niżyński – Gründgens – Dönhoff – Piłsudski, Universitas, Kraków 2014


Spis treści 17 numeru Podsłuchaj

Reklamy

Autor

Dobrochna Zalas

Z wykształcenia muzykolog, z zamiłowania słuchaczka i czujna obserwatorka sztuki. Jej zainteresowania oscylują wokół historii muzyki XX wieku do czasów współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem utworów scenicznych. Przypatruje się kontekstom i relacjom miedzy sztukami – bez uwzględniania granic.

Jedna myśl na temat “Niżyński – bóg seksu”

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s