…jak co komu wychodzi, czyli o boskiej Florence

Karty historii muzyki uginają się pod ciężarem opowieści o wielkich talentach, bez których twórczości każda z epok brzmiałaby zupełnie inaczej. Trudno wyobrazić sobie świat bez Bacha, Trójki Klasyków czy Chopina, prawda?

Oni jednak mieli łatwo. Pomijając oczywisty fakt, że każdy z nich miał do czynienia z własnym życiowym „podgórkizmem”, ich talent był niepodważalny. Nawet, jeśli początki były trudne, nawet, jeśli potrzeba było czasu, by go uznać, on BYŁ. I w obecnych czasach nikt nie pomyśli o jego zakwestionowaniu.

Nie z samych wybitności składa się jednak muzyczna przeszłość tego świata. Minione wieki pamiętają i takich, którzy nie posiadali ani krztyny muzycznych umiejętności, a mimo tego nie brakowało im odwagi do niezliczonych prób podbicia światowych estrad. Czy w czasach dość bezlitosnego skreślania tych, którzy „nie potrafią”, naprawdę nie jesteśmy w stanie znaleźć w nich niczego godnego podziwu? Czy wymowne i pełne wyższości milczenie przeplatane z szydzeniem z braku talentu to wszystko, na co nas stać?

Florence Foster Jenkins, zwana „najgorszą śpiewaczką operową świata” to postać, która – choć z całą pewnością nigdy nie zawładnęła moimi uszami – zdecydowanie podbiła moje serce. Może nie całe, ale na pewno tę część, która odpowiada za sympatię wynikającą z podziwu dla determinacji.

Urodzona w 1868 roku sopranistka-amatorka od najmłodszych lat była przyzwyczajona do walki o swoje marzenia. Kiedy bogaty ojciec odmówił jej sfinansowania zagranicznych studiów operowych, uciekła z domu. Kiedy jej małżeństwo z lekarzem Frankiem Thorntonem Jenkinsem się rozpadło, zarabiała na życie jako nauczycielka i pianistka. W roku 1908 związała się z aktorem estradowym St. Clairem Bayfieldem, który został również jej menadżerem. Gdy rok później zmarł jej ojciec, Jenkins weszła w posiadanie ogromnego spadku, dzięki któremu rozpoczęcie tak długo odkładanej muzycznej kariery stało się wreszcie możliwe.1

W kontekście słownikowej definicji śpiewu, opisującej go jako „czynność polegającą na wytwarzaniu dźwięków o charakterze muzycznym za pomocą głosu”, Jenkins śpiewać potrafiła. W kontekście standardów oceniania wokalistyki operowej, Jenkins śpiewać wręcz nie powinna. Melodie wydobywające się z jej gardła były nieczyste do granic możliwości i nierytmiczne, a jej łamiący się głos ledwo potrafił utrzymywać dźwięki. Jej słuchanie sprawia niemal fizyczny ból, a empatia odczuwana na myśl o jej akompaniatorach sięga zenitu. Mimo tego, Jenkins, świadoma opinii o niej krążących, nie pozwalała, by ich autorzy choć w najmniejszym stopniu wstrzymywali rozwój jej kariery. Mówiła:

Ludzie mogą mówić, że nie potrafię śpiewać. Ale nikt nigdy nie może powiedzieć, że nie śpiewałam.2


Jej repertuar opierał się w znacznej części na standardach pochodzących z oper Mozarta, Verdiego i Straussa. Chętnie sięgała również po utwory Brahmsa i kompozycje tak własne, jak i jej akompaniatora, nieustraszonego Cosméego McMoona.3

Pomimo wielkiego zainteresowania, jakimi cieszyły się jej koncerty, Jenkins śpiewała jedynie w swoich ulubionych miejscach oraz raz do roku w sali balowej hotelu Ritz-Carlton w Nowym Jorku. Jej widownia wypełniona była wiernymi fanami i tymi ze szczęśliwców, których zdecydowała się osobiście obradować biletami. W wieku 76 lat, na miesiąc przed swoją śmiercią i na wyraźne życzenie publiczności, dała recital w Carnegie Hall, jednej z najbardziej prestiżowych sal koncertowych na świecie.

Florence Foster Jenkins nie była śpiewaczką utalentowaną, ba, jej umiejętności nie zasługiwały nawet na miano przeciętnych. Nie brakowało jej pewności siebie (bardzo chętnie zestawiała swoje nazwisko z gwiazdami formatu Friedy Hempel czy Luisy Tetrazzini), a rzeczywiste reakcje na swoje występy interpretowała wedle własnego uznania, twierdząc, iż dobiegające z widowni szydercze śmiechy są dowodem najzwyklejszej zazdrości. Kierowcę taksówki, który spowodował wypadek, po którym rzekomo zaczęła „wyciągać wyższe f niż poprzednio” obdarowała paczką kosztownych cygar.4

Mimo wszystko, walczyła. Całe swoje życie. Śpiewała, bo tego chciała najmocniej.

Czy możemy mieć jej to za złe? Czy w świecie, którego artystyczna rzeczywistość opiera się, jeśli nie na ciągłym byciu najlepszym, to chociaż na udowadnianiu innym, że sami tacy nie są, mamy prawo skreślać kogoś za walkę o swoje marzenia? Za to, że siła jego pragnień przewyższa o głowę lęk przed kompromitacją?

Balzac powiedział, że „nie istnieje wielki talent, bez wielkiej siły woli”.5

Jenkins talentu nie miała, ale siłą swojej determinacji obdarowałaby tuziny wątpiących w siebie, początkujących artystów.

I za to ci, droga Florence, szczerze i z głębi serca – chapeau bas.

Marta Szostak

P.S. W sierpniu wchodzi do kin „Boska Florence” z Meryl Streep w roli głównej. Nie mogę się doczekać!


1 F. Gwynplaine MacIntyre, Happy in her work, „Daily News”, 23 czerwca 2004.

2 https://pl.wikipedia.org/wiki/Florence_Foster_Jenkins %5Bdostęp: 27.06.2016]

3 Jean-Pierre Thiollet, Anagramme Ed, Piano ma non solo, 2012, s. 140-14.

4 Richard Schickel, Michael Walsh, Carnegie Hall, the first one hundred years, 1987, s. 173.

5 https://pl.wikiquote.org/wiki/Honoriusz_Balzac  %5Bdostęp: 27.06.2016]


Spis treści 17 numeru Podsłuchaj

Reklamy

Autor

Marta

Absolwentka kulturoznawstwa i studentka muzykologii. Entuzjastka obserwowanej rzeczywistości. Fanka krytyków muzycznych z prawdziwego zdarzenia. Pisze dużo i chętnie, a o muzyce to już zwłaszcza. Interesuje się jazzem, muzyką rozrywkową oraz socjologią i estetyką muzyki.

3 myśli na temat “…jak co komu wychodzi, czyli o boskiej Florence”

    1. Witam. Jaki utwór Chopina gra Cosme McMoon na przesłuchaniu Florence? Nie mogę go odszukać. Pozdrawiam Zasłuchana

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s