Perfekcyjna równowaga Lyncha i Badalamentiego

Czołówka serialu Twin Peaks Davida Lyncha już na samym początku daje widzowi do zrozumienia, że nie będzie miał do czynienia ze zwyczajnym światem, a dokonana w nim zbrodnia (czy tylko jedna?) wcale nie jest oparta na na typowych motywach. Sielankowe obrazy z miasteczka Twin Peaks położonego osiem kilometrów od granicy z Kanadą, przepiękna przyroda, spokój i zwyczajne życie przeplatają się ze sprawami, o których filozofom się nie śniło.

W tworzeniu niepowtarzalnego klimatu pełnego napięć, zagadek i niespodziewanych zwrotów akcji ogromną rolę odgrywa właśnie muzyka autorstwa Angelo Badalamentiego, czerpiąca z elektroniki, licznych powtórzeń oraz ciekawych rozwiązań harmonicznych. Zdawałoby się, że kompozytor nie planuje nas zaskoczyć. A jednak!

Buduje napięcia, które nie są rozładowywane w dalszym toku muzycznym, wprowadza akordy nie pasujące do wcześniejszego przebiegu, tym samym zmieniając ton dalszej wypowiedzi. Poszczególne utwory w ramach całej ścieżki różnią się między sobą. Utwory The Nightingale oraz Into The Night chyba najbardziej oddają eteryczność serialu za sprawą wyjątkowego głosu Julee Cruise.

Duet Lynch-Badalamenti najbardziej jest znany właśnie z Twin Peaks, jednak warto zwrócić uwagę jeszcze na inną ekranizację. Prosta historia (The Straight Story) to opowieść o staruszku, Alvinie Strightcie, który postanawia udać się w podróż z Iowa do Wisconsin. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie wybór środka lokomocji. Alivin nie może prowadzić samochodu, nie lubi też być wożony. Decyduje się więc pojechać… kosiarką. Jak łatwo się domyślić podróż zajmuje mu dużo czasu. Jest długa i bardzo powolna. Zarówno w Twin Peaks, jak i w Prostej historii, Lynch wybrał sielankowe, wiejskie krajobrazy. Widz towarzyszy bohaterowi w drodze przez wielkie pola, lasy, mało uczęszczane trasy. Spokój i wolne tempo akcji wyraża muzyka Badalamentiego. To muzyczna prosta historia. Lekka, przyjemna, miarowa. Nie zaskakuje, ale nadaje rytm opowieści. Alvin jedzie przez małe miasteczka i wsie. W kompozycji można usłyszeć nawiązania do stylu country zarówno w melodyce czy harmonii, ale przede wszystkim w instrumentacji, gdzie pojawiają się brzmienia gitary oraz instrumentów smyczkowych (partia skrzypiec prowadzona jest w dwudźwiękach z pustymi strunami).

Oglądając Twin Peaks widz może poczuć się swojsko. Po paru odcinkach ma się wrażenie, że jest się wręcz członkiem tej niedużej (i dziwnej) społeczności. Prosta historia zabiera odbiorcę na spacer po Stanach Zjednoczonych; podobnie jak bohater, który do nikogo się nie przywiązuje, widząc jedynie cel jaki chce osiągnąć. Ludzi spotyka tylko na chwilę, przygląda się im, obserwuje, daje rady. Ma dużo czasu, nie spieszy się. Rytm jego podróży nadaje odgłos silnika, natomiast rytm całej historii – muzyka, która nie tylko świetnie komponuje się z filmem, ale również sprawia dużą przyjemność, gdy słucha się jej samodzielnie.

Obie kompozycje Badalamentiego doskonale uzupełniają pomysły Lyncha, które bez muzyki byłyby niepełne, nie do końca wyrażone, niezrozumiałe. Warstwa audytywna w filmie jest w końcu tak samo ważna jak wizualna, a efekty współpracy Lyncha i Badalamentiego są pod tym względem perfekcyjnie zrównoważone.

Anna Sobczak


Spis treści 16 numeru Podsłuchaj

Reklamy

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s