Dover Quartet – muzyczne dobro na poznańskiej scenie

Czy muzykolog może wyjść z koncertu zadowolony? Siedemnastego kwietnia okazało się, że tak! W ramach Festiwalu Muzyki Kameralnej „Q’arto Mondi” poznańska publiczność miała niezwykłą przyjemność wysłuchania kwartetów z trzech stuleci w wykonaniu amerykańskiego zespołu Dover Quartet w składzie: Joel Link (skrzypce), Brayan Lee (skrzypce), Milena Pajaro van de Stadt (altówka), Camden Shaw (wiolonczela).

Zaczęli lekko i, jak na Mozarta przystało, zabawnie. Wykonanie Kwartetu smyczkowego B-dur (KV 458) przerosło moje najśmielsze oczekiwania! Nie było dźwięku, który nie byłby ważny, czysty, perfekcyjny. Dialogowanie, zabawa muzyką, doskonałe prowadzenie fraz… Te wszystkie elementy tworzyły jedną, spójną wypowiedź. Słuchając Dover Quartet nie miało się wrażenia ogromnej powagi sytuacji, wręcz przeciwnie – stworzyli cudownie lekką i przyjemną atmosferę.

Po krótkiej przerwie słuchacze przenieśli się z epoki klasycyzmu do XX wieku. Duży przeskok estetyczny, stylistyczny oraz wykonawczy. Ale i z tym artyści poradzili sobie doskonale. Kwartet smyczkowy op. 3 Albana Berga wykonany został dynamicznie, z wielką energią i pasją. Zdawać by się mogło, że zestawienie Mozarta oraz Berga to bardzo śmiałe posunięcie i być może tak jest. W tym wypadku jednak było strzałem w dziesiątkę. W Kwartecie B-dur instrumentaliści pokazali swoją niezwykłą wrażliwość, świadomość historyczno-estetyczną oraz radość z muzykowania. Kwartet smyczkowy op. 3 to pokaz doskonałej techniki, znajomości instrumentu, a także jego możliwości. Sonoryzm, ametryczność i atonalność w zestawieniu z klasycznym porządkiem i umiarkowaniem zamkniętych w ramach systemu dur-moll, w dodatku w wykonaniu tego samego zespołu, dało piorunujący efekt i ukazało wszechstronność wykonawców.

II_Dover_7QM_012

Ostatnim punktem programu był Dvorak i jego Kwartet smyczkowy F-dur op. 96 – „Amerykański”. Muzyka z Nowego Świata była jak miód na uszy po burzliwym utworze Berga. I tu znów muzycy wykazali się znakomitą współpracą. Dialogowanie przeplatało się tu z fragmentami solowymi, których nie zagłuszały partie akompaniujące ustępujące miejsca soliście. Poszczególne frazy nie były zakomponowane tylko dla jednego instrumentu, ale przepływały między wykonawcami tak, jakby jeden kończył myśl wypowiadaną przez drugiego.

Dover Quartet wracał na scenę cztery razy. W końcu, zachęceni oklaskami postanowili wykonać bis, tym samym zabierając publiczność w krainę amerykańskiego jazzu. Przyznam, że już samo odejście od klasycznej instrumentacji jazzowej było miłą odmianą. Muzycy okazali się jeszcze bardziej wszechstronni. O ile to możliwe. Zespół zachwycał pod każdym względem. Precyzja, świadomość, dbałość o każdy detal ale przede wszystkim niezwykła chemia, jaka istnieje między członkami Dover Quartet powoduje, że mogłabym słuchać ich w nieskończoność.

Na ten koncert szłam oczekując dobrego wykonania. Jednak wykonanie to nie było dobre. Było mistrzowskie. Kolejne muzyczne dobro na poznańskiej scenie!

Anna Sobczak

P.S. Pochwała należy się też publiczności, która nie klaskała między częściami a całość koncertu przyjęła żywiołowo i entuzjastycznie. Ukłon w Waszą stronę! :)


[Fotografie otrzymaliśmy od organizatorów festiwalu.]

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dover Quartet – muzyczne dobro na poznańskiej scenie”

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s