Jak ubrać się do opery? Poradnik dla wszystkich

Elegancko – taką odpowiedź przeczytasz na początku wszystkich poradników savoir-vivre, w których będziesz szukała/szukał rozwiązania tego newralgicznego zagadnienia. Odpowiedź jednoznaczną, wygenerowaną przez archetypiczny algorytm, niczym pozostałość jakiegoś starodawnego konwenansu, którą przodkowie zakodowali w odmętach Internetu dla swoich niechlubnych i pozbawionych „dobrego gustu” potomków.

Powszechnie wiadomo, że strój publiczności w kinie, teatrze, sali koncertowej i operze nie podlega tym samym zasadom. T-shirt ubrany do kina nie będzie odpowiednim elementem stroju w teatrze, jednak zarówno do teatru, jak i sali koncertowej możesz przyjść w jeansach, które z kolei nie będą akceptowane w operze… Niezły mętlik, co? Nie bierzcie sobie tych słów głęboko do serca, bowiem istnieje wiele rozbieżności wobec opinii, co tak naprawdę można ubrać do opery. Nie ma żadnego „złotego środka”, który wybawi nas od tego problemu, a niektóre porady mogą okazać się nawet niekorzystne dla naszego zdrowia!

Co mówią eksperci?

Przede wszystkim nie należy ubierać białej koszuli. „To nie szkolna akademia!” – podkreślają specjaliści w licznych przewodnikach dla lwic i lwów salonowych. Słusznie, bowiem nie ma nic przyjemnego w uduszeniu się pod ciasnym kołnierzykiem, czego nie można zazdrościć mężczyznom, którzy powinni spędzić cały wieczór w ciasnym fraku lub smokingu. Ale również dla kobiet eksperci znaleźli rozwiązania wspomagające podkręcanie operowych wrażeń. Na portalu Snobka.pl czytamy, by założyć „ciężki naszyjnik z pereł”, dzięki czemu po czterech godzinach słuchania muzyki Ryszarda Wagnera na pewno odpadnie wam szyja… Co ciekawe, problematykę ubioru i potężnych dzieł niemieckiego kompozytora podejmują również słuchacze z zagranicy, zauważając, że na pięciogodzinny spektakl Parsifala w Metropolitan Opera najwygodniej byłoby przyjść w piżamie. Z kolei w moim „ulubionym”, internetowym poradniku Savoir-vivre. Życie składa się ze szczegółów otrzymujemy następną, praktyczną wskazówkę dotyczącą biżuterii: kobiety bezwzględnie powinny mieć na sobie „brylanty lub jakiś gatunek kamieni sztucznych, których od brylantów mogą odróżnić tylko fachowcy-jubilerzy”. Strach pomyśleć co się stanie, kiedy diamentowy kolczyk wypadnie poza barierkę w pierwszym rzędzie na balkonie i utonie wśród widowni! Styliści nie zalecają również ubierania nakryć głowy. „Nawet niewielkie kapelusze mogą przeszkadzać widzom siedzącym z tyłu” – radzą na łamach bydgosko-toruńskiego magazynu, bo przecież wszyscy wiemy, że żyrandol w najwyższej loży oślepia, a ubieranie okazałych kapeluszy stanowi jeden z najważniejszych elementów operowego dress code’u.

opera no1

Uniwersalny strój dla kobiety to „mała czarna”, dlatego nie bądźcie zdziwione, ani tym bardziej sfrustrowane, kiedy przyjdziecie do opery i wyjdzie na jaw, że czar waszej wyjątkowości prysnął, bo wszystkie jesteście ubrane są tak samo. „Dla mężczyzny minimum czarny garnitur wieczorowy z biała chusteczką w kieszeni marynarki na piersi, koszula z makietami zapinanymi na spinki”. Oto prostsza droga do osiągnięcia elegancji według ekspertów. Jednak czemu nie ułatwić sobie zadania jeszcze bardziej i nie posłuchać rad forumowych miłośników mody? „Wystarczy wyglądać schludnie: czyste spodnie – mogą być nawet dżinsy, czysta bluzka, sweter bez dziur i przetarć”.

Otwórz szafę!

Nie bądźcie poddenerwowani, kiedy na kilka godzin przed spektaklem odkryjecie, że wasza szafa to kopalnia niezobowiązującego, całotygodniowego casual style’u w wydaniu piątkowym. Nie idziecie do opery, żeby czuć się niekomfortowo przez całe przedstawienie, chociaż to właśnie teatr operowy zasłynął w dziejach jako centrum gorących plotek oraz wnikliwych obserwacji przy pomocy lornetek, o czym pisali w swoich powieściach Aleksander Dumas (ojciec) i Lew Tołstoj. Nie odbierajcie sobie tej prawdziwie historycznej przyjemności i nie podporządkowujcie się absurdalnym wskazówkom trenerów savoir-vivre’u, którzy  piszą: „nie rozglądajmy się po sali ani przed rozpoczęciem czy w przerwach ani w trakcie przedstawienia”. Nigdy nie pokochacie opery, jeśli przez cały spektakl będziecie nieruchomi jak słup soli!

Niektórzy ludzie po prostu lubią elegancję i nie wyobrażają sobie obcowania z kulturą wysoką w nieformalnym stroju, chociaż w domu zdarza się im słuchać arii z kapciami na stopach. Nie ma w tym nic haniebnego, podobnie jak w luźnej odzieży, którą możemy ubrać do opery. W końcu żaden naukowiec nie potwierdził, że mając na sobie suknię lub smoking lepiej odczujemy piękno dzieła. Jedyne budynek pełen obfitych i barwnych ornamentów, złotych kolumn oraz czerwonych obić foteli sprawia, że nieoficjalny strój wywołuje dysonans wobec wystroju opery. Dlatego nie bójcie się mniej formalnych ubrań, jednak pamiętacie, że wielu ludzi będzie gotowych do wystawienia przeciwko wam całej armady argumentów o braku „szacunku dla sztuki”, „wychowania” czy „obycia z kulturą”…

Czas

Wybór stroju do opery jest determinowany przez „czas”. Styliści podkreślają, że niezależnie od tego czy bywacie w teatrze operowanym raz w roku, czy niemal codziennie, wyjście na spektakl powinno być traktowane jako „święto”, które należy odpowiednio celebrować. Ten problem dotyczy nie tylko rozbieżności między premierą a pozostałymi, mniej uroczystymi przedstawieniami, ale również samej próby podjęcia decyzji (co z pewnością pochłonie mnóstwo czasu!), w jakim stroju ostatecznie pójść do opery.

Na szczęście czas pokazuje, że moda oraz zasady ubioru są bardzo nietrwałe. To, co w w antycznej Grecji, w sercu europejskiej kultury, uchodziło za „szykowne” – na przykład wieniec z liści selera, dziś wzbudziłoby zdziwienie oraz reakcje nieopanowanego śmiechu, podobnie jak peruka, która w czasach Ludwika XIV świadczyła o dostojności i autorytecie. Nie ma wątpliwości, że obecne, skostniałe reguły stroju operowego czeka podobny los, dlatego nie potrafię udzielić odpowiedzi na postawione w tytule tekstu pytanie.

Dobrochna Zalas 


Spis treści 14 numeru Podsłuchaj

Advertisements

Autor

Dobrochna Zalas

Z wykształcenia muzykolog, z zamiłowania słuchaczka i czujna obserwatorka sztuki. Jej zainteresowania oscylują wokół historii muzyki XX wieku do czasów współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem utworów scenicznych. Przypatruje się kontekstom i relacjom miedzy sztukami – bez uwzględniania granic.

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s