Lucille

Coś tu się nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Imię nadał mi w 49 roku. Wyciągnął mnie z płonącego budynku. Pożar wywołali jacyś ludzie co przyszli nas posłuchać. Bili się o jakąś kobietę, od której wziął moje imię… W tym samym roku nagraliśmy także pierwszy singiel z dwoma utworami – Take a swing with me i Miss Martha King. Nie były to najlepsze kawałki, ale tak się zaczęło. Jakoś trzy lata później nagrał Three O’Clock Blues i trafiliśmy na pierwsze miejsca listy Billboardu. Był już wcześniej znany. Graliśmy wiele koncertów z wieloma zespołami. No i pracował w radiu gdzie przyjął swoją ksywę. Muzyk bez nagrania w tamtych czasach jakby nie istniał. Dzięki temu kawałkowi zaprosili nas do Nowego Jorku i do stolicy na kilka koncertów, a przed nami otwierały się drzwi największych sal tanecznych dla Murzynów.

Jakoś w połowie lat 50. jeździł ze swoim Big Bandem własnym autobusem. Nagrał You Upset Me Baby oraz  Everyday I Have The Blues. To były prawdziwe hity. Był tak popularny, że w 56. niemalże codziennie grał koncert. Było to ponad 340 koncertów w całym USA! To przez to nie wyszło mu z Marthą i z Sue. Po prostu wolał jeździć ze mną na koncerty. Był prawdziwym Królem Bluesa. Był też Albert i Freddie, ale to tylko uzurpatorzy, jeśli mogę ich tak nazwać. Potem były lata 60. i rock and roll ukradł mu trochę popularności, ale nawet na chwilę go nie przystopował, bo przecież wydał album Live At The Regal, który sprzedał się najlepiej w historii bluesa. Posłuchajcie go sobie.

Ale to dzięki rock and roll Murzyni zaczęli występować z białymi muzykami przed białą publicznością. On już był szalenie popularny wśród afro-amerykańskiej społeczności, ale przez białych nie znany. Pojawił się taki jeden Bloomfield, biały, i skopiował to jak gramy. Gdy stał się popularny powiedział, że skopiował styl od nas. Nasza kariera wybuchła. Zaczęliśmy grać na naprawdę dużych salach. W 1968 pojechaliśmy do Europy, a rok później przejechaliśmy całe USA z The Rolling Stones. W tym samym roku nagrał także stary utwór Roya Hawkinsa The Thrill Is Gone, który przyniósł nam pierwszą z wielu nagród Grammy. W latach 70. zaczęliśmy podróżować po całym świecie – Japonia, Afryka, Australia no i Radziecka Rosja. I tak jakoś, od koncertu do studia, toczyło się życie.

Z naszej gry uczyło się wielu innych. Najlepiej wspominam Erica, tego od kremu. Był też ten Bloomfield, ale on nas po prostu skopiował oraz Stevie Ray, ale on grał trochę innego bluesa. Jimmie także się do nas przyznawał, szkoda tylko, że tak szybko odszedł.

Lubię oglądać te nasze stare zdjęcia. Trzyma mnie zawsze z przodu i podnosi moją głowę, a jedną rękę ma na mojej szyi. Chociaż ja zmieniałam się często, to jednak miałam największe uwielbienie do ubrań od Gibsona. Lecz pomimo mojego wyglądu, dla niego zawsze byłam Lucille. Graliśmy proste i płynne melodie. Dawał mi się wyśpiewać spokojnie i powoli, czasem tylko wtrącał się na parę słów. Miałam raczej wysoki głos i dlatego wyróżniam się w tłumie. Nie od początku graliśmy razem. Wcześniej głównie śpiewał w Big Bandach i z tego był znany. Myślę, że po prostu byłam jego drugim głosem.

I tak to było z nim od Mississippi do Las Vegas, przez 89 lat.

Lucille

Pełna zawartość numeru.

Reklamy

Autor

PanPaweł

Zainteresowany wszystkim, poszukujący inspiracji wszędzie. Lubi poznawać i tworzyć. Zawsze stara się zrobić lepiej, niż potrafi.

Jedna myśl na temat “Lucille”

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s