Czy chcemy powrotu Panufnika?

W rankingach podsumowujących 2014 rok, tygodnik Polityka [Nr 51/52 (2989) 17.12-28.12.2014] ulokował Rok Andrzeja Panufnika na 9 miejscu spośród dziesięciu wydarzeń związanych z muzyką poważną. (Nie wiadomo czemu na liście nie znalazły się oficjalne obchody Roku Oskara Kolberga – wybitnego etnografa i kompozytora.) The New York Times pisał na temat jubileuszu Panufnika artykule pt. „His Nightmares Starred Communists, Not Nazis. Celebrating Panufnik, a Polish Composer in London” [28.11.2014], natomiast The Guardian wspomniał o nim zaledwie w kilku słowach.

Z okazji 100. rocznicy urodzin Andrzeja Panufnika odbyło się na świecie ponad 250 koncertów (o jednym z nich pisała Aleksandra Bliźniuk w tekście „Bedauern und Schmerz”), ukazały się nowe płyty z utworami (Łukasz Borowicz nagrał 8 wolumen wszystkich dzieł na orkiestrę), a także pojawiło się nowe wydanie autobiografii Panufnika1 oraz książka prezentująca zbiór rozmów ze znanymi twórcami na temat kompozytora, pt. Panufnik. Architekt emocji (PWM, 2014) autorstwa Beaty Bolesławskiej-Lewandowskiej. Program Drugi Polskiego Radia transmitował cykl audycji pt. „Stulecie Panufnika. W Warszawie nadano jednej z ulic imię Andrzeja Panufnika. Z kolei Wielkiej Brytanii ukłon w stronę polskiego twórcy wykonała słynna na całym świecie London Symphonic Orchestra, uczestnicząc w większości wydarzeń celebrujących rok artysty. Polskie Centrum Informacji Muzycznej utworzyło również stronę WWW poświęconą kompozytorowi – http://www.panufnik.polmic.pl.

Spośród licznych wspomnień o Panufniku dominował temat emigracji, który budzi kontrowersje od momentu ucieczki kompozytora, czyli lat ’50 XX wieku. Prowokujący i roszczeniowy artykuł „Ucieczka z państwa grozy” Danuty Gwizdalanki dla Ruchu Muzycznego [Nr 7/2014] ukazuje, że polskim muzykologom największą trudność sprawiła moralna ocena aktywności Panufnika w latach powojennych. W zbliżonym duchu wypowiadał się Michał Głowiński, stwierdzając, że kompozytor opisywał swoje życie w „kategoriach męczeńsko-bohaterskich, (…) tonie, który zupełnie nie odpowiada rzeczywistości”2. (Warto zauważyć, że podobnych wątpliwości nie podzielają badacze historii muzyki polskiej w wartościowaniu takich sylwetek artystycznych jak Karol Szymanowski czy Witold Lutosławski.) Natomiast Camilla Jessel-Panufnik podczas grudniowego spotkania prasowego w Filharmonii Poznańskiej, wspominała o kompozytorze jako mężu, ojcu, artyście, a przede wszystkim człowieku o wielkim uroku osobistym, nie wikłając jego historii w burzliwe losy Polski.

Byłam osobą, która dbała, żeby zawieźć go na koncert i pilnowała, by miał wodę podczas próby. Opiekowałam się nim. Przedtem jednak zdany był głównie na siebie, chociaż bardzo lubił uwagę, którą mu poświęcałam.

W ten sposób powstały dwa obrazy pamięci o artyście – polski, który osadzony jest w czasach przed emigracją, a także angielski – przedstawiający historię po 1954 roku. Wprawdzie wiele spraw związanych z życiem Andrzeja Panufnika nie zostało jeszcze rozwiązanych, a jego osoba nadal wzbudza liczne kontrowersje, to kończąc nieoficjalne obchody Roku kompozytora, należałoby spróbować znaleźć odpowiedzi na pytania: kim Panufnik jest dla kultury polskiej, i najważniejsze, czy jego powrót na pewno się udał?

Dobrochna Zalas


1 Książka Andrzeja Panufnika pt. Autobiografia (Marginesy, 2014) była recenzowana przeze mnie w artykule „Panufnik 2.0.„.

2 http://www.polskieradio.pl/8/3385/Artykul/1318333,Odklamywanie-autobiografii-Panufnika

→ Spis treści Podsłuchaj nr 4

Reklamy

Autor

Dobrochna Zalas

Z wykształcenia muzykolog, z zamiłowania słuchaczka i czujna obserwatorka sztuki. Jej zainteresowania oscylują wokół historii muzyki XX wieku do czasów współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem utworów scenicznych. Przypatruje się kontekstom i relacjom miedzy sztukami – bez uwzględniania granic.

5 thoughts on “Czy chcemy powrotu Panufnika?”

  1. nie ma kłopotów z tymi, którzy zbyt pochopnie nie piszą wspomnień :-))
    a wystarczy poczytać tekst Piotra Deptucha na „culture.pl”, żeby zobaczyć, że Szymanowskiemu też się zaczyna obrywać

  2. Andrzej Panufnik nigdy nie był miłośnikiem piśmiennictwa, a ponieważ lubił być w centrum uwagi (jak Karol Szymanowski), to trudno się dziwić, że podkoloryzował własną historię. Któż z nas tego nie robi? Przecież Artur Rubinstein pisząc swoje wspomnienia („Moje młode lata” i „Moje długie życie”), również nie stronił od fantastycznych opowieści oraz anegdotek, którym dziś ciężko przypisać wiarygodność…
    Pracując nad Panufnikiem sama natknęłam się na wiele „przekręconych” wątków, jednak nie byłabym tak roszczeniowa w sądach jak Danuta Gwizdalanka czy Michał Głowiński. Raczej skłaniałabym się do krytycznej, ale nie napastliwej oceny faktów opisanych w życiorysie Panufnika (niestety, brakowało mi takiego komentarza w nowym wydaniu „Autobiografii”). Odczuwam głęboki niesmak, gdy badacze zniesławiają artystów wyłącznie dla wywołania sensacji, a odnoszę wrażenie, że wielu muzykologów właśnie tak czyni. Myślę, że można „odkłamywać” historię ze smakiem i polotem, nie sięgając po prowincjonalne chamstwo.

  3. A czego ci państwo żądają od Panufnika?, bo skoro roszczeniowy = «wyrażający się w nieuzasadnionych lub nadmiernych żądaniach» (słownik pwn), to widać, czegoś od niego chcą, co im się w zasadzie nie należy

    słabokapujący

    1. Żądają „prawdziwej historii”, „obiektywnych faktów” oraz słów, których już nie usłyszą. Ich roszczenia są zasadne (nie przeczę), a zarazem nachalne i agresywne. Przypominają splunięcie w twarz na początku rozmowy. Autorzy tych żądań czasami są jak pisarze, którzy ścinają drzewo, żeby je opisać.

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s