Odrobina kiczu nikomu nie zaszkodzi?

Trudno o definicję kiczu. Możemy badać jego cechy i skutki, możemy opisywać przeżycie kiczowe lub człowieka kiczowego, lecz trudno wydobyć z tych dość intuicyjnych spostrzeżeń naukową definicję. Istota kiczu leży w przeżyciu, nie w zapisaniu. Zacznijmy jednak od początku – od słowa.

Słowo kicz powstało około 1870 roku i dotyczyło mało wartościowego malarstwa monachijskiego. Jednakże źródłosłów kiczu pozostaje zagadką. Być może należy wiązać słowo kicz z angielskim określeniem a sketch, czyli szkic, rysunek niegotowy, o małej wartości handlowej. Przeciw tej hipotezie występuje szereg argumentów, z których najważniejszym zdaje się być fakt, iż kiczowe dzieło jest często doskonale wykończone oraz drogo sprzedane. Inną koncepcją jest etymologia wiodąca od rzeczownika kitt, czyli kitu – kleju, który może wiązać na stałe zupełnie odmienne oraz obce sobie rzeczy. Wydaje się to dość trafną propozycją, ponieważ jedną z głównych cech dzieła kiczowego jest niedostosowanie. Trzecim pomysłem na genezę słowa jest skojarzenie kiczu ze słowem Kitschen, w znaczeniu robienia czegoś byle jak, np. nowych mebli na modłę starych i sprzedawania ich za małe sumy pieniężne.1

Jakie cechy ma dzieło kiczowe? Abraham Moles – słynny francuski badacz zajmujący się m.in. socjologią i psychologią w książce Kicz czyli sztuka szczęścia2 przytoczył, odwołując się do badań Engelhardta i Killy’ego, pięć zasad, które rządzą kiczem: niedostosowanie, kumulacja, synestezja, przeciętność i komfort.

W dziełach kiczowych istnieje wyraźny brak logiki i funkcjonalności. Niedostosowanie możemy zauważyć w długopisie z główką lalki Barbie, korkociągu w kształcie Napoleona czy telefonu w kształcie hamburgera.

Kumulacja polega na odejściu od prostoty, na kumulowaniu w dziele wielu funkcji, przedmiotów i elementów dekoracyjnych.

Synestezja, która bezpośrednio łączy się z kumulacją, dla większości osób kojarzy się pozytywnie. Cóż bowiem kiczowego jest w próbie oddziaływania na wiele zmysłów na raz? Przykładem synestezji jest oczywiście opera i operetka czyli łączenie muzyki z akcją dramatyczną.

Dzieło kiczowe ma za nic nowatorstwo i świeżość. Przeciętność dziś wiąże się nieodłącznie z zasypywaniem Europy produktami pochodzenia chińskiego, które zaspokajają przeciętne, masowe gusta i potrzeby. Kicz ucieka od tego co trudne, ulatnia się stamtąd gdzie możemy się zamyśleć. Kicz występuje w rzeczach prostych, oferuje nam wpadające w ucho melodie oraz łatwe wzruszenia – jest komfortowy.

Kicz jest kłamstwem. Jest światem, który nie istnieje: prostym, upiększonym i przede wszystkim niewymagającym. Abraham Moles poświęcił rozdział swojej pracy na zbadanie muzyki. Autor nie badał jednak muzyki pop, nie przyjechał również do Polski, by posłuchać muzyki chodnikowej. Moles pokusił się o szukanie kiczu w tzw. muzyce klasycznej. Jako naczelny element kiczu wyznaczył melodię: łatwą, wpadającą w ucho, konsonansową, najlepiej o rodowodzie ludowym, lecz przerobioną na użytek społeczeństwa masowego.Przykładem łatwej melodii jest utwór Johanna Straussa Nad pięknym modrym Dunajem:

Dalej Moles wyznacza składniki kiczu muzycznego: dysproporcję, kumulację oraz mierność.3 Dysproporcja zachodzi między użytymi środkami a podjętym tematem. Np. banalna melodia grana przez duży skład orkiestrowy, czego przykładem jest utwór Straussa Marsz Radetzkiego:

Kumulacja w muzyce najpełniej łączy się z dążeniem do synestezji. Marzenie o spełnieniu dzieła totalnego było, jak wiemy, zasługą kompozytorów romantycznych, a w szczególności Ryszarda Wagnera. Jak pisze Andrzej Banach: W jego utworach [Wagnera – przyp.aut.] jest nie tylko uparta wola ogłuszenia słuchacza, odebrania mu możliwości pozostania na zewnątrz, na wolności. Pełność dzieła sztuki („Gesamtkunstwerk”) wyraża się w pomieszaniu mitologii, religii, historii, literatury, malarstwa, muzyki, aby opanować Niemca, przerobić go i uczynić niewolnikiem. Na razie – Wagnera. Jest to triumf subiektywizmu, zarażenia sentymentem, ale i patriotyzmem. Jedność sztuk użyta została tu świadomie jako środek masowej podniety.4

Źródło httphome.arcor.derww2002rww2002humorhumor.htm
Źródło: http://home.arcor.de/rww2002/rww2002/humor/humor.htm

Mierność jest cechą każdego kiczu, nie tylko muzycznego. W dziele dźwiękowym mierność możemy zauważyć poprzez niefortunną transkrypcję lub nieprzemyślane miejsce wykonania utworu:

Nie ma chyba epoki w historii muzyki, która nosiłaby więcej cech kiczowych niż romantyzm. Wcześniejsze epoki miały swoich mistrzów – np. Bach czy Palestrina oraz kompozytorów o mniejszej randze, którzy jednak znali się na swoim rzemiośle i dostarczali bardzo dobre dzieła. Romantyzm natomiast, jak wskazuje Hermann Broch, nie potrafił wytworzyć takich wartości pośrednich. Weźmy na przykład Berlioza, którego upodobanie do efektów i ozdób […] zawsze sięga granic tego, co jest jeszcze do zniesienia, który nie tylko operuje sensacyjnymi, pozamuzycznymi tytułami i skojarzeniami, lecz bez wątpienia każe Faustowi kroczyć w takt wirtuozowsko zorkiestrowanego marsza Rakoczego.5

Przyczyną dla której niejeden badacz wybiera sobie romantyzm na atrakcyjne pole poszukiwań kiczu jest wszechobecna tematyka miłości, śmierci, religii, wojny i patriotyzmu. Jak się jednak okazuje, nie tylko romantyzm czerpał z tej tematyki, by w łatwy sposób poruszać masy odbiorców.

Miłość idealnie nadaje się do szantażu. Zakochani są bezsilni i bardzo podatni na tematykę miłosną. Obok szantażu miłosnego leży szantaż erotyczny (pornograficzny?), który, wystarczy wyjrzeć na ulicę, jest wszędzie. Sztuka opiewająca miłość i erotyzm istniała od zawsze, ale nie ukrywajmy – prawdziwą fabryką tej problematyki był XIX wiek. Tematyka miłosna, sentymentalna melodia i delikatny, uroczy akompaniament – czego chcieć więcej? Oto Giacomo Puccini i O Mio Babbino Caro:

Śmierć obok miłości stała się głównym tematem sztuki romantycznej. Często nierozerwalnie łączy się z miłością, jak w przypadku Tristana i Izoldy czy Romea i Julii. W tym przypadku o wiele łatwiej znaleźć przykłady kiczu w sztukach plastycznych, lecz w muzyce również możemy spotkać jego cechy:

Religare czyli wspólnota, więź. Tematy religijne są według mnie najprostszym przekaźnikiem kiczu. Zasługą zarówno kiczu, jak i religii jest wiązanie, jednoczenie w tym co  wspólne: preferencjach i uwielbieniu.6 Dla ludzi o łatwym guście przeznaczone są więc obrazy Matek Boskich o twarzach słodkich jak cukierki, pulchne aniołki o pastelowych kolorach, częstochowskie Maryje na wodę święconą czy figurki szopek Bożonarodzeniowych z uśmiechniętymi świnkami. Aby odejść trochę od romantyzmu proponuję dwa różne muzyczne przykłady, które w mniejszym lub większym stopniu zawierają w sobie cechy kiczu:

Nota bene muzyka Wojciech Kilara niejednokrotnie była przyrównywana do kiczu. Jednakże kompozytorowi nie przeszkadzało to:

Największe bowiem przygnębienie dopada go wtedy, gdy czyta w recenzji, że to utwór „interesujący, ciekawy…”. – Gdy słyszę lub czytam te słowa, od razu chcę go wycofać, bo nie ma w nim życia.7

Wojny są wpisane w historię wielu krajów. Polska nie jest wyjątkiem. Pieśni patriotyczne i muzyka okupacyjna miały poruszać serca rodaków podczas trudnych momentów historycznych charakterystyczne były dla romantyzmu i XX wieku. Przykładami są pieś Stanisława Moniuszki Znasz li ten kraj oraz Warszawskie dzieci Andrzeja Panufnika:

Jeszcze bardziej oczywiste wydaje się połączenie kiczu i pieśni masowych z okresu socrealizmu:

Przyczyną sukcesu muzyki kiczowej wydaje się być odwołanie do przeszłości i do naszych przyzwyczajeń. Rozpoznanie czegoś znajomego, bliskiego wywołuje w nas przyjemność – dlatego ten kto zna preferencje większości i pisze muzykę pod gusta masowego grona odbiorców zdobędzie zarówno etykietę człowieka tworzącego kicz, jak i pieniądze.

Pragnę się wytłumaczyć. Wcale nie uważam, że przytaczane przeze mnie przykłady muzyczne są dziełami w całości kiczowymi (może prócz nieszczęsnego Rubika czy pieśni masowych), ale przecież – odrobina kiczu istnieje w każdej sztuce – jak twierdził Broch. Każda sztuka jest konwencjonalna w jakimś stopniu, każda zawiera nieco konformizmu na rzecz gustu odbiorców. Żaden artysta nie był od tego wolny. Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule – kicz jest chorobą naszych czasów, więc jeśli jest przyjmowany nieświadomie może naprawdę zaszkodzić, jak każda bierność.

Aleksandra.

Zawartość drugiego numeru: https://podsluchaj.wordpress.com/2014/10/27/podsluchaj-nr-2-wywiad-z-erlendis-quartet/

_________________________________________________

1. A. Banach, O kiczu, Kraków 1968, s. 9-11.

2. A. Moles, Kicz czyli sztuka szczęścia, Warszawa1978.

3. Ibidem, s. 130-134.

4. A. Banach, op.cit., s. 163.

5. H. Broch, Kilka uwag o kiczu i inne eseje, Warszawa 1998, s.105-106.

6. A. Banach, op.cit., s. 225.

7. http://www.niedziela.pl/artykul/109998/nd/Sacrum-miedzy-nutami

Reklamy

Autor

Aleksandra Bliźniuk

Absolwentka szkoły muzycznej II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku w klasie fortepianu. Absolwentka muzykologii poznańskiej. Interesuje się muzyką polską XX wieku oraz zagadnieniami z zakresu estetyki i socjologii muzyki.

Jedna uwaga do wpisu “Odrobina kiczu nikomu nie zaszkodzi?”

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s