Pogaduszki komisyjne

Szanowna komisja w składzie najszacowniejszym przez kilka godzin dziennie uważnie wysłuchuje kolejnych uczestników konkursu. Ocenia ich możliwie najobiektywniej, najrzetelniej oraz możliwie najwiarygodniej, argumentuje swoje opinie na kartach oceny. Tak być powinno i być może tak jest w przypadku wielu konkursów muzycznych. Być może. Czy w ogóle jest możliwe rzetelne i tak samo sprawiedliwe ocenienie pierwszego oraz dwudziestego uczestnika konkursu? Czy kawa wypita pospiesznie oraz godzinna przerwa wystarczy do odzyskania sił i świeżości umysłu, by od początku do końca trwania przesłuchań tak samo uczciwie oceniać uczestników konkursu?

Zejdźmy piętro niżej. Zanim muzyk wyjedzie na konkurs, czeka go wiele przesłuchań i egzaminów w szkole, do której uczęszcza. Wspominając czasy, gdy chodziłam do szkoły muzycznej pierwszego stopnia, swoje pierwsze egzaminy przypominam sobie z ogromnym żalem. Pocąc się nad ćwiczeniami ze Szkoły na fortepian Anny Marii Klechniowskiej czy uważnie kontrolując, by „wszystkie paluszki wróciły do domu” przy gamach i pasażach, nieustannie musiałam wysłuchiwać pogaduszek komisyjnych. Najczęściej o jedzeniu. Dowiadywałam się wtedy, że pani A. najbardziej lubi banany, a pan B. preferuje ciasteczka kruche. Do tego byłam niechcianym świadkiem umawiania się szanownej komisji na kawę po egzaminie. Śmiechy, chichy, to chcesz jeszcze banana? Kiedy dostawałam piątki z egzaminów, zaczęłam podejrzewać, że wyrośnie ze mnie niezła pianistka grająca do kotleta. Na szczęście w szkole muzycznej drugiego stopnia było znośniej, tylko czasem przewodniczący komisji zasnął. Zdarza się każdemu – muzyk też człowiek.

Trudno mierzyć niesprawiedliwość. Dla mnie tak samo krzywdzące było wysłuchiwanie preferencji kulinarnych na moich egzaminach, jak i obserwowanie wielu komisji egzaminacyjnych z perspektywy widza. Moje ostatnie doświadczenia były bardzo pouczające. Siedząc tuż za komisją konkursu obserwowałam jednego z jej członków, który kiwał co chwila palcem na panią zajmującą się bufetem, by donosiła mu wodę. Poprzedni wieczór zakończył się nieoficjalnym przyjęciem, więc nic dziwnego, że pragnienie duże, a skupienie niezbyt tęgie. Zdarza się każdemu – muzyk też człowiek. Poza stale drepczącą kobietą z butelką wody, pana z komisji interesował Facebook, który kusił z ekranu tableta nowinkami z życia znajomych. Sąsiad spragnionego członka komisji również wpatrzony był w ekran swojego komputera. Tym razem obiektem zainteresowania był portal informacyjny oraz najnowsze doniesienia z wyborów samorządowych. Na szczęście przed nimi siedział profesor, który wyświetlał nuty aktualnie wykonywanych utworów. Być może wielcy profesorowie mają podzielność uwagi i między czytaniem przemowy Ewy Kopacz dostrzegą instrumentalistów walczących na scenie o poważną nagrodę.

Praca z komisjach konkursowych jest wielką odpowiedzialnością. Drodzy członkowie komisji, zanim weźmiecie na siebie obowiązek oceniania innych, oceńcie najpierw swój stan zdrowia, ducha i żołądka. I obejrzyjcie się za siebie. Może ktoś zagląda Wam przez ramię i dla odmiany – ocenia Was.

A tak na marginesie, w tym całym ocenianiu dobre jest to, że moje nazwisko jest na literę „B”. Zawsze jestem jedną z pierwszych. Może do tego czasu nikomu w brzuchu nie zaburczy, nikomu spać się nie zachce, ktoś wysłucha mnie uważnie.

Aleksandra Bliźniuk


Obraz w tle: praca jury podczas Konkursu Chopinowskiego [fot. Dominik Skurzak]

Advertisements

Autor

Aleksandra Bliźniuk

Absolwentka szkoły muzycznej II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku w klasie fortepianu. Absolwentka muzykologii poznańskiej. Interesuje się muzyką polską XX wieku oraz zagadnieniami z zakresu estetyki i socjologii muzyki.

3 myśli na temat “Pogaduszki komisyjne”

  1. Przypomina mi się na to scenka z kabaretu Gnilnej sprzed dobrych kilku lat, w której w opisanych wyżej warunkach jedna z członkiń jury wyciąga do kolegi po fachu papierową torebkę z Bomi i częstuje go słowami: – Mariusz, może chleba?
    Pamiętasz? :D

    1. Pamiętam :D A Mariusz nigdy nie odmawiał. Podobno na jego zajęcia przyniesienie czegoś słodkiego to była połowa sukcesu! :D

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s