Lody

Gorąco. W Poznaniu temperatura sięga 30 stopni Celsjusza, słynne lodziarnie przy ulicach Kościelna i Ratajczaka pracują bez wytchnienia, maszyny w McDonaldzie się przegrzewają, lodówki w sklepach sieci Żabka i Fresh święcą pustkami… Lodów nie ma! Ale są piosenki o lodach.

Włochy – tutaj po raz pierwszy w Europie pojawiły się un gelato, prawdopodobnie przywiezione w XIII wieku z Chin za sprawą Marco Polo. Przysmak podbił serca dożów weneckich i wkrótce niezawodne umysły renesansowych intelektualistów stworzyły sposób na wytwarzanie nowego deseru, polegający na zamrażaniu wody z sokiem w naczyniu cynowym, który był umieszczony w pojemniku z lodem i solą. Wielowiekowe uwielbienie Włochów do lodów nie tylko przetrwało w określeniu „lody włoskie”, funkcjonującym głównie w Polsce, gdzie przez długi czas nazywano w ten sposób lody kupowane na mieście oraz wydawane ze specjalnej maszyny. Napisali oni również liczne piosenki, w których lody występują w połączeniu z polewą miłości. Zanim południowa Europa została podbita przez pop i disco (m.in. takie przeboje jak Gelato al ciocolato – Pupo), amatorski śpiewak Paulo Conte nagrał piosenkę pt. Un gelato al limon, która przyniosła mu uznanie wśród słuchaczy, marzących o romantycznym spotkaniu z ukochaną przy wafelku z kulką lodów o smaku cytrynowym. W muzycznej balladzie o lodach oraz miłości, odżywającej na tle katastroficznego końca świata, Conte śpiewa:

wolność i barwne koraliki

oto co pragnę ci dać

 rozpacz po zmysłowym życiu

to podarunek, który tobie zrobię

(…)

lody cytrynowe, lody cytrynowe, lody cytrynowe

w głębi zapadającego się miasta1

Zupełnie inny smak muzyczny mają piosenki o lodach w języku angielskim. Brutalna rzeczywistość nastolatków nie pozostawia ani trochę złudzeń o sentymentalnej i tragicznej wizji włoskiej miłości. Brytyjska grupa New Young Pony Club w singlu z 2005 roku pt. Ice Cream, bez pruderii śpiewa (pełny tekst mówi sam za siebie):

Mogę być polewą, której pragniesz

Mogę oznaczać to, czego nie możesz powiedzieć

Równie niespotykane, a także ogłupiające wszystkie receptory smaku, są lody produkcji Jona Stanley’a (Ice Cream – Cyantific), dzięki któremu nasz ulubiony deser staje się medium w osiągnięciu katharsis podczas imprezy w klubie. Obok nich mocno kontrastują lody o smaku sacrum, w wykonaniu szkockiego zespołu Glasvegas (Ice Cream Van), których temat powraca do wizji apokalipsy i wydaje się być wtórny w stosunku do ballady Paulo Conte, pomimo interesującej oprawy muzycznej, będącej echem kościelnego wnętrza. Repertuar dopełnia absurdalny i wariacyjny Professor Elemental, którego piosenkę Animal Ice Cream (programowy album Father of Invention) można z powodzeniem odsłuchać w aplikacji Spotify.

Nagle budka z lodami, którą codziennie mijamy wracając z pracy, uczelni lub szkoły, a także, przemierzający najciemniejsze zakątki Polski, żółty samochód Family Frost i kolorowe opakowania lodów leżących w zamrażalnikach, zyskują nowe znaczenia. W kulturze przestały być kojarzone z wakacyjną przyjemnością, lecz związały się z kwestiami egzystencjalnymi, a zatem miłością, wiarą oraz problemem istnienia świata. Na szczęście stojąc przed ladą w lodziarni, czy snując leniwe rozważania o kulturze,  zawsze znajdziemy coś o smaku śmietankowym…

Dobrochna Zalas


Tłumaczenie własne

Reklamy

Autor

Dobrochna Zalas

Z wykształcenia muzykolog, z zamiłowania słuchaczka i czujna obserwatorka sztuki. Jej zainteresowania oscylują wokół historii muzyki XX wieku do czasów współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem utworów scenicznych. Przypatruje się kontekstom i relacjom miedzy sztukami – bez uwzględniania granic.

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s