Spór o kobietę z brodą

Gdy kilka minut po północy okazało się, że tegoroczną Eurowizję wygrała Conchita Wurst, zwana w mediach jako „kobieta z brodą”, komentarzom o negatywnym wydźwięku nie było końca. „Świat zszedł na psy” – lajkowali internauci na fanpage’u Polityki, tygodnika, który uchodzi we współczesnej Polsce za pismo ludzi inteligentnych i wykształconych. „Upadek cywilizacji”, „obrzydliwe”… W burzy różnych głosów pojawiły się także obraźliwe filmiki o homoseksualistach, oraz memy z hasłami: „nie chcę żyć na tym świecie nigdy więcej”. Polska, która marzy od stuleci, żeby być tak samo liberalna jak Francja i mieć stolicę piękną jak Rzym, ukazała nie tylko brak tolerancji, ale również sposób, w jaki dziś słuchamy muzyki. Słuchamy, czy może raczej oglądamy muzykę. Kontrowersyjny werdykt podczas Eurowizji nieprzypadkowo ujawnił fakt, że My – Polacy, chętniej komentujemy fizjonomię, ubiór oraz układ taneczny, niźli głos i poziom wykonawczy muzyków. Cieszące się ogromną popularnością nagrania, takie jak najnowszy teledysk Doroty Masłowskiej z udziałem supermodelki Anji Rubik, czy smutna, lecz niezawodna medialnie historia o Marii Peszek, która leczyła się z depresji na hamaku w Bangkoku, to koncepcje płynące bezpośrednim lotem do serc Polaków. Nie trudno zauważyć, że w tym dziwnym świecie, wykreowanym specjalnie dla oczu i odbijającym krzywo, ale nadal prawdziwie, naszą rzeczywistość, giną artyści tworzący dla uszu. Ale czy to jest problem wyłącznie Polaków?

conchita.php_

Gorąca dyskusja na temat zwyciężczyni tegorocznego finału konkursu, który nie bez powodu łączy w muzycznej rywalizacji wszystkie kraje Starego Kontynentu, nie ominęła także młodych Europejczyków wypowiadających się na oficjalnym fanpage’u Eurovision Song Contest. „Europo, co z tobą?” – pytali, bo w tym sporze nie chodzi tylko o brodę, a o źródła nietolerancji w Europie, której mocno spękane filary moralności ponownie zatrzęsły się od głosów debatujących ludzi. Od lat orzekana przez uczonych utrata wartości wywołała wśród młodych niemały zamęt, bo jeśli „cywilizowany” – zastanawiali się Europejczycy – to czemu „nietolerancyjny”? Niewierząca w Boga współczesność stosunkowo szybko oskarżyła o dyskryminacje również kościół, dając tym samym do zrozumienia, że religia nadal odgrywa dużą, aczkolwiek ciągle pomniejszaną rolę w naszym życiu. A jednak najbardziej mnie zdumiewa, jak bardzo staliśmy się dziś wrażliwi, a zarazem niewrażliwi na historię własnej kultury! Aż trudno uwierzyć, że XVII wieku pragnienia estetyczne Europejczyków doprowadziły do stworzenia nadludzkiego głosu, którym dysponowali kastraci, a na deskach teatrów w rolach kobiet pojawiali się mężczyźni.

„Musiałem przekroczyć granice, które sam sobie narzuciłem” – wyznaje bohater z książki Tahara Ben Jellouna pt. Dziecko piasku. Dyskusja po tegorocznej Eurowizji to znak, że Stary Kontynent, a zwłaszcza myślenie i traktowanie świata przez współczesnych ludzi, przechodzi ogromne zmiany kulturowe. Po wiekach niewolnictwa, kolonizatorstwa, ludobójstwa oraz władzy absolutnej, Europa chce wreszcie powiedzieć: „świat jest dla wszystkich”.

Dobrochna Zalas

Advertisements

Autor

Dobrochna Zalas

Z wykształcenia muzykolog, z zamiłowania słuchaczka i czujna obserwatorka sztuki. Jej zainteresowania oscylują wokół historii muzyki XX wieku do czasów współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem utworów scenicznych. Przypatruje się kontekstom i relacjom miedzy sztukami – bez uwzględniania granic.

8 myśli na temat “Spór o kobietę z brodą”

  1. Nie wydaje mi się, żeby to do końca o to chodziło w całej tej aferze…
    „Nie trudno zauważyć, że w tym dziwnym świecie wykreowanym specjalnie dla oczu i odbijającym krzywo, ale nadal prawdziwie, naszą rzeczywistość, giną artyści tworzący dla uszu. Ale czy to jest problem wyłącznie Polaków?” – wczorajszy konkurs pokazuje, że zdecydowanie jest to problem całej Europy. Wynik głosowania (który, wbrew stwarzanym pozorom, zależał przede wszystkim od jurorów) wynikał moim zdaniem wyłącznie z „poprawności politycznej” i chęci zaprezentowania się jako państwo bezwzględnie tolerancyjne i pozbawione zaściankowych naleciałości. Bo jak inaczej wytłumaczyć tak jednoznaczną przewagę Conchity Wurst? Przecież pod względem muzycznym ten występ wcale nie miażdżył pozostałych…
    I to, moim zdaniem nie jest w porządku. Thomas Neuwirth może sobie występować ubrany jak chce – jako mężczyzna, jako kobieta, jako słoń albo przebrany za drzewo i nikt nie ma prawa go z tego powodu dyskredytować jako artysty. Ale w momencie, w którym facet wygrywa konkurs – było nie było – muzyczny tylko dlatego, że promuje ekscentryczny kulturowy trend, niesmak jest moim zdaniem dość uzasadniony.

      1. Tak, ale sednem mojej wypowiedzi jest pytanie, czy tak samo byłoby, gdyby Conchita Wurst była mniej ekstrawagancką postacią. ;)

      2. Nie jestem w stanie sieza innych wypowiedzieć, ale mnie siepiosenka zwyczajnie podobała niezależnie od dodatków wizualnych

  2. Oczywiście, że jest to dylemat całej Europy! Właśnie z tego powodu w mojej wypowiedzi pojawiło się cytowane już pytanie: „czy jest to problem wyłącznie Polaków?” W konkursach muzycznych, co pewnie wiesz, zawsze ostateczny głos należy jury. Zdarza się również, że stawiane są kontrowersyjne werdykty, jak podczas XVI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. F Chopina, kiedy wygrała Julianna Awdiejewa, czy domniemane matactwa związane z wynikami XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. H. Wieniawskiego. Trudno mi zrozumieć, co właściwie osoby włączone do dyskusji mają na myśli pisząc „poprawność polityczna”, bo często to hasło pada bez żadnego uzasadnienia. Nie sądzę, by Dania specjalnie dążyła do pokazania swojej tolerancyjności, skoro Europa jest raczej świadoma postępowości krajów skandynawskich. (W końcu sam Maciej Zaręba-Bielawski, który wyjawił na światło dzienne wiele przerażających faktów dot. Szwecji, wyraził przekonanie, że państwa skandynawskie cechują się nowoczesnością, a więc problemy, z jakimi aktualnie zmagają się mieszkańcy Północy, pojawią się m.in. w Polsce najwcześniej za dekadę.) Nie da się również ukryć, że każdy (sic!) kraj chciałby być uznany za tolerancyjny oraz „poprawny politycznie”. I właśnie tym bezdennym, „poprawnie politycznie” zamęcie, trzeba podkreślić jeszcze jedną kwestię – jak w przypadku wszystkich dużych konkursów muzycznych, skład jury nie pochodzi wyłącznie z państwa organizującego wydarzenie, ale z całej Europy. Muzycy występujący podczas Eurowizji, zazwyczaj reprezentują bardzo podobny poziom wykonawczy (gust Europejczyków jawi się nawet jako bliski tandecie!), dlatego konkurs nigdy nie był i nie jest ukazaniem muzycznych osiągnięć współzawodniczących krajów. Natomiast Conchita Wurst to nie „ekscentryczny kulturowy trend”, który tak naprawdę znany jest od zarania dziejów, zwłaszcza w regionach Azji Mniejszej, a ukazanie złudnego oblicza Europy – nowoczesnej Europy, budowanej na zgliszczach I oraz II wojny światowej. Dlatego biorąc pod uwagę, że Eurowizja to nie tylko konkurs, lecz przede wszystkim głos Starego Kontynentu, uważam, że decyzja jury była bardzo pozytywna i postępowa. W końcu w wyglądzie zwyciężczyni nie ma nic aludzkiego, czy antyczłowieczego! (A jeśli ktoś uważa inaczej, to czemu nie oburzają go ludzie łysi, lub pozbawieni niektórych kończyn?)

    1. Nie wiem, jak pozostałe osoby włączone do dyskusji (?), ale ja przez poprawność polityczną rozumiem skłonność do takiego rozwiązania sytuacji problemowej, które zagwarantuje zadowolenie i poczucie bycia szanowanym i tolerowanym wszystkim zainteresowanym stronom, a które wprowadzone zostaje często kosztem ustępstw różnej natury, jak to zresztą zwykle w przypadku kompromisów bywa. Zapewniam, że użyłam tego sformułowania świadomie i z premedytacją. ;)
      W kwestii „natury” Eurowizji widzę w poprzednim komentarzu sprzeczność – bo albo uznajemy Konkurs Piosenki Eurowizji za muzyczny (na co wskazywałoby porównanie go do dwóch najważniejszych bodaj w Polsce konkursów w dziedzinie muzyki klasycznej), albo mu tego odmawiamy, uznając go za widowisko rozrywkowe o tendencjach politycznych i twierdząc, że nie jest i nigdy nie był ukazaniem muzycznych osiągnięć…
      Pisząc o ekscentrycznym kulturowym trendzie miałam na myśli nie samą Conchitę Wurst, tylko wykorzystywanie własnej tożsamości płciowej jako argumentu w dyskursie publicznym w każdej możliwej dziedzinie – w tym przypadku w dziedzinie muzyki. Sam Neuwirth przyznaje, że postać, którą kreuje, powstała jako reakcja na dyskryminację w młodości i manifest dotyczący jego poglądów na seksualność. Zagranie tak oczywistym, pozamuzycznym czynnikiem natury emocjonalnej uważam za rodzaj manipulacji odbiorcą i nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że uleganie jej jest pozytywne czy postępowe.
      Nie widzę analogii pomiędzy łysieniem czy brakiem kończyn a kreacją opartą na hybrydyzacji płci – pierwsze jest przecież raczej kwestią zdrowotną, drugie to rzecz wyboru (no chyba że mielibyśmy do czynienia z amputacją kończyn dla celów performansu scenicznego, ale tak postępowi na szczęście jeszcze chyba nie są nawet skandynawscy artyści). Nigdy natomiast nie przyszło mi do głowy odmawiać zwycięzcy Eurowizji człowieczeństwa, nie wiem więc, skąd ta sugestia.

      Pozdrawiam :)

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s