Muzyczna retrospekcja – Artur Rojek

Składam się z ciągłych powtórzeń poprzez swój eklektyzm na pewno nie jest kolejnym krążkiem, który można przesłuchać i wrzucić do lamusa łapczywie pochłaniającego każdą muzyczną nowość. Czy nowa odsłona Artura Rojka spodoba się jego dotychczasowym fanom?

We wstępie chcę podkreślić, że Składam się z ciągłych powtórzeń to nie tylko praca Rojka i Bartka Dziedzica, który jest producentem płyty, ale również wspaniałych instrumentalistów: Marcina Ułanowskiego (perkusja), Kasi Piszek (klawisze), Lesława Mateckiego (gitara), Tomka Kasiukiewicza (puzon i obsługa komputera). W przypadku Rojka, współpraca z Dziedzicem nie zmieniła zupełnie wizerunku artysty (tak jak w przypadku Brodki), lecz jedynie uwypukliła pewne cechy muzycznego warsztatu byłego lidera Myslovitz.

ru-1-r-640,0-n-1023820H9vL

Kiedy usłyszałam w radiu Beksę, pomyślałam, że to miłe, bo Rojek nie obniżył swojego poziomu poniżej polskich utworów z radiowej Trójki. Kiedy usłyszałam całą płytę, poczułam, że chcę być tak zaskakiwana zawsze.

Dla wielbicieli twórczości Rojka niespodzianką mogą być dwa utwory ze wcześniejszych projektów artysty, które na tej płycie pojawiły się w nowej odsłonie. Cała płyta obfituje we wspomnienia z przeszłości, ale z perspektywy dorosłego mężczyzny. Lato 76 jest natomiast historią widzianą oczami czterolatka. Ta piosenka, którą znamy ze składanki Offensywa 2, rozpoczyna pierwszy solowy album Rojka. Dramatyczny tekst ballady skontrastowany jest zarówno przez wykonanie solisty, jak i oprawę muzyczną charakteryzującą się monotonnym akompaniamentem gitary z efektem pogłosu. Taka oprawa oddaje klimat lata – duszny, spokojny, jak i pozorny dystans wokalisty do historii przedstawionej w tekście. Historii o czteroletnim Arturze, który wbiegł pod koła jadącego samochodu:

Lato ‘76
Niewiele chciałem mieć
Gdybyś nie zahamował
Nie byłoby mnie…

Słuchając kolejnych piosenek, warto odnosić je do piosenki otwierającej całą płytę, ponieważ to ona stała się punktem wyjścia do napisania kolejnych utworów.

Kot i pelikan to utwór, który znany jest głównie z wersji koncertowej, nagranej w 2008 roku. W nowym albumie możemy usłyszeć go w innej odsłonie. Melancholijny nastrój, prosty akompaniament i nostalgiczny tekst piosenki przywodzą na myśl utwory Myslovitz.

Piosenka napisana z perspektywy dorosłego mężczyzny, ojca. Dotyka bardzo ważnego problemu: jak pogodzić własną niezależność z obowiązkami narzuconymi przez dorosłość.

Mimochodem czując, że
z każdym dniem mam coraz mniej,
czas przemija, pamięć nie.
A gdy słyszę Franka płacz,
pelikanem mknę przez park,
nie musisz trzymać,
jadę sam.

Składam się z ciągłych powtórzeń to nie tylko retrospekcja zawarta w tekstach (zarówno w sensie semantycznym, jak i pod względem struktury całego albumu), ale również retrospekcja muzyczna. Na płycie znajdziemy wiele odniesień do innych zespołów czy stylów. Mamy więc rock’n’roll w To co będzie (uwielbiam refren tej piosenki – słyszycie jak ironicznie brzmi ta radosna muzyka w zestawieniu z sensem słów?), a przebojowość Syren przywodzi na myśl czasy The Beatles. Ponadto na płycie odnajdziemy utwory, które korespondują ze współczesnością, a jej różnorodność może być wspaniałą inspiracją. Możemy kiwać się w rytmie R&B w Krótkich momentach skupienia, by chwilę później zanurzać się w elektronicznym Kokonie.

Składam się z ciągłych powtórzeń to płyta niezwykle bogata stylistycznie i zadziwiająco spójna. Nicią łączącą wszystkie piosenki jest niewątpliwie specyficzny głos Rojka oraz liryka jego tekstów, natomiast w warstwie muzycznej – subtelna elektronika. Wielkim plusem tego albumu jest nietuzinkowa treść piosenek, która na pewno przyciągnie osoby o większych wymaganiach wobec muzyki popularnej. Warstwa brzmieniowa, mimo że można doszukiwać się w niej wielu inspiracji, stylów oraz ich fuzji, wciąż jest łatwa w odbiorze. Udało się Rojkowi to, o czym marzy zapewne większość artystów: połączenie wartościowej muzyki wraz z jej chwytliwym, nośnym charakterem na rynku muzycznym.

Wyrwanie się z gorsetu zespołu Myslovitz wyszło Rojkowi na dobre. Połączenie starego oraz nowego – głosu, liryki, maniery wokalnej z oryginalnym brzmieniem obecnym w każdej piosence, to muzyczna gratka zarówno dla stałych fanów wokalisty, jak i dla poszukiwaczy dobrej muzyki popowej na niepolskim poziomie.

Jedno mrugnięcie na tak.

Aleksandra Bliźniuk

Reklamy

Autor

Aleksandra Bliźniuk

Absolwentka szkoły muzycznej II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku w klasie fortepianu. Absolwentka muzykologii poznańskiej. Interesuje się muzyką polską XX wieku oraz zagadnieniami z zakresu estetyki i socjologii muzyki.

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s