Potem odpoczniesz. Rzecz o biegu absolwenta muzykologii

Za miesiąc obrona licencjatu. Śledząc uważnie poziom nauczania akademickiego w Polsce, nikt nie boi się oblania czy poprawki kolejnego, życiowego sprawdzianu. Czasami boją się wstydu (bo „nie spodziewali się” pytań na egzaminie) i tego, co będzie potem, kiedy próba dobiegnie końca. Ja nie boję się niczego, bom młoda, zdolna, mądra, no i ładna – a to podobno najważniejsze.

Muzykolog jest stworzeniem wymierającym i wciąż zagrożonym – najczęściej przez perlisty śmiech obcego, w którym z trudem można usłyszeć pytanie: kim jesteś? Tym lepiej dla nas, bo przecież wśród zarejestrowanych bezrobotnych w urzędzie pracy więcej będzie psychologów oraz skrzypków. Z tym pozytywnym nastawieniem i lekko przymrużonym okiem patrzę co w trawie, a raczej betonie piszczy. W zakładce strony internetowej poznańskiej Katedry Muzykologii możemy wyczytać, że absolwent wyżej wymienionego kierunku będzie super gościem z odpowiednią wiedzą i umiejętnościami (w tym przynajmniej jeden język obcy). Całą wiedzę zdobędzie zarówno w wymiarze teoretycznym, jak i praktycznym (w archiwum na Jasnej Górze, w Warszawie, albo gdzieś poza granicami kraju na badaniach etnomuzykologicznych – do wyboru, do koloru, z uwzględnieniem każdej specjalizacji). Dalej, w tejże zakładce dowiaduję się, że już za miesiąc będę przygotowana do pracy w instytucjach zajmujących się upowszechnianiem kultury muzycznej oraz organizacją życia muzycznego. Nie czując jeszcze desperacji, z równym pulsem przeglądam strony internetowe czasopism, ich działy kultury, których redaktorzy naczelni na pewno z otwartymi ramionami, a także odpowiednio wysoko pensją, zechcą mnie przyjąć w gościnne progi swoich redakcji. To oczywiste, że najpierw oglądam czasopisma marzeń, że dopiero później udaje się mi zabrnąć aż na manowce internetowego świata. Mając na ustach: „jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz”1, dotarłam do gazety, która chwalić się może tylko jednym – każdy miał ją kiedyś w ręku. Metro.

Na wstępie działu kultury natykam się na dwa tytuły: Najlepsze gejowskie filmy. Top 10. oraz Najlepsze porno dla kobiet. Nie bardzo czuję się gejem, więc klikam na kobiece porno. A nuż zabrakło w artykule dogłębnej analizy muzyki filmu pt. Nie szarp (sharp) się suczko? Nie ma żadnej, ale są obrazki. Dokonując analizy porównawczej dowiedziałam się, że jestem młodsza, zdolniejsza, mądrzejsza, no i ładniejsza. Pod wielkimi, wrzaskliwymi tytułami, jak to zwykle bywa, są trochę lepsze: Siesta Festiwal w Gdańsku, JazzArt w Katowicach, Fryderyki 2014 rozdane i Pharrel Williams skopiował teledysk. Cóż! Niestety okładka wiele powiedzieć może. Tutaj nie odpocznę nawet na pięć minut, by napić się wody po tych pikantnościach kulturowych. Biegnę dalej.

jak garb swój nieść,

jak do was, siostry mgławicowe

ten zawodzący śpiew.2

Aleksandra Bliźniuk


1 E. Stachura, Jak, w: „Taki wieczór choć rano”, Warszawa 1995, s. 144.

2 Ibidem.

Reklamy

Autor

Aleksandra Bliźniuk

Absolwentka szkoły muzycznej II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku w klasie fortepianu. Absolwentka muzykologii poznańskiej. Interesuje się muzyką polską XX wieku oraz zagadnieniami z zakresu estetyki i socjologii muzyki.

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s