Teatr Marzeń, czyli co tu tak głośno

Muzyka metalowa to nie tylko bezmyślna łupanina na gitarze, długie pióra i chrapliwe dźwięki wydawane w imię szatana. Cykl wpisów na temat muzyki metalowej rozpoczynam od nurtu, który ma stanowić delikatne wprowadzenie do tematu cięższej muzyki. Progresywny metal jest to gatunek, który łączy dwa światy muzyczne, które wydawałoby się, są całkowicie odseparowane – świat muzyki artystycznej, jako muzyki o przemyślanej kompozycji, ciekawych, rozbudowanych muzycznie aranżacjach oraz świat metalu, kojarzony z silną ekspresywnością głosu wokalnego („darcie ryja”), szybkimi solówkami i hałasem. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu odkryjecie – Drodzy Czytelnicy – inną stronę metalu i przestanie być to jedynie hałas, a równoważny gatunek muzyki, który odcisnął niemałe piętno na współczesnej kulturze.

Pisząc o początkach metalu progresywnego należy wskazać bezpośrednie korzenie tego nurtu, których wszystkie źródła doszukują się w twórczości King Crimson. Zespół, którego złożonej i różnorodnej twórczości nie sposób ująć w ramy jednej definicji gatunkowej, zaistniał swoim debiutanckim albumem jako idealnie wpisujący się w nurt progresywnego rocka.

Debiut King Crimson w 1969 roku z albumem ‚In the Court of the Crimson King’, jest trwałą ikoną progresywnego rocka. Czerwona ze strachu twarz krzycząca z okładki, ukazuje człowieka w pułapce izolacji, prześladowanego przez paranoję. Efekt jest przedziwny i niepokojący – tak jak brzmienie tej muzyki.[1]

Nietuzinkowe połączenie gatunkowo-brzmieniowe oraz nietypowe dla muzyki rockowej struktury harmoniczne i fakturalne świetnie spełniały postulat wyniesienia muzyki rockowej na wyższy poziom artystyczny, przyświecający wszystkim muzykom z nurtu progresywnego rocka. Dla tego gatunku znamiennymi zespołami są także Pink Floyd ze swoimi psychodelicznymi brzmieniami, m. in w The Wall jako albumem programowym (co jest jednym z wyznaczników rocka progresywnego). Innym przykładem są zespoły Jethro Tull (Stand Up – 1969), Yes (Tales from Topographic Oceans -1974)  czy Rush (A Farewell to Kings/Hemispheres 1977/1978).

Rozwijająca się bardzo dynamicznie muzyka metalowa lat ’80 czerpała wzorce z niemalże każdego gatunku muzyki od rapu po klasykę. Jednak najwięcej odnosiła się do wszelkich nurtów związanych z rockiem, jako najbliżej pokrewnemu gatunkowi. Tendencje rocka artystycznego czy też progresywnego odnalazły się bezpośrednio w metalu. Warto przytoczyć wspomniane Rush i utwory na wskroś metalowe jak Bastille Day czy Anthem, które inkorporowały metal na grunt swojej twórczości, co silnie wpłynęło na chłonną scenę metalową. Z drugiej strony bardzo silny wpływ na prog-metal wywarła Nowa Fala Brytyjskiego Heavy Metalu (The New Wave of British Heavy Metal; dalej: NWBHM) na czele z takimi zespołami jak Iron Maiden czy Def Leppard.

Druga połowa lat ’80 stała się okresem definiującym progresywny metal. To zespoły takie jak Queensryche, Fates Warning oraz Dream Theater kreując własny styl, spowodowały podniesienie rangi prog-metalu jako samodzielnego nurtu w muzyce metalowej. Pierwszy z wymienionych zespołów, Queensryche, w swojej twórczości najbardziej eksponuje melodię. Swój komercjalny sukces osiągnął singlem Silent Lucidity. Jednakże grupa w świecie metalowym uzyskała rozgłos znacznie wcześniej, bo swoim trzecim albumem Operation: Mindcrime, który jest albumem koncepcyjnym czy też rock operą, której osią fabularną stają się „przygody” narkomana Nikkiego poddawanego praniu mózgu przez grupę rewolucjonistów, zmuszanego do politycznych zabójstw. Fates Warning, wykazujący największe związki z NWBHM, charakteryzuje się mocniejszymi, szorstkimi brzmieniami, w których usłyszeć można silny wpływ Iron Maiden – co można usłyszeć na pierwszy rzut ucha w chyba najważniejszym ich albumie (z perspektywy rozwijającego się prog-metalu),  Awaken the Guardian.

Jednakże najbardziej eminentną grupą na polu metalu progresywnego (często też utożsamiana z pionierem gatunku) jest Dream Theater. Zespół założony przez trzech muzyków (świetnego gitarzystę Johna Petrucciego, basistę Johna Myunga oraz perkusistę Mike’a Portnoya pod nazwą Majesty), już swoim debiutanckim albumem When Dream and a Day Unite zaznaczył swoje miejsce na scenie metalowej.

Innowacyjne wykorzystanie keyboardu wraz z wpływami amerykańskiego heavy/power metalu i progresywnego rocka, spowodowało powstanie oryginalnej mieszanki, która w 1992 roku przerodziła się w ‚Images and Words’, które aż po dziś dzień stawiane jest tuż obok definicji „progresywny metal” w każdym muzycznym słowniku.[2]

O drugim albumie Wiesław Weiss wypowiada się tak:

Wydany w lutym 1992 album wypełniła muzyka ekscytująca, budząca podziw zwłaszcza zręcznością, z jaką przemieszano wyszydzany w tym czasie art rock oraz thrash, np. Pull Me Under [utwór wydany też jako singiel, który o dziwo stał się hitem w MTV – gdy była tam jeszcze muzyka – przyp. autor] (…) W ambitnych literackich tekstach pojawiły się rozważania egzystencjalne (np. Pull Me Under, Another Day). Płyta w samych Stanach rozeszła się w ponad sześciuset tysiącach egzemplarzy, a jeszcze większy sukces odniosła w Europie.[3]

Dream Theater cechuje się w pierwszej kolejności świetnymi, wykształconymi muzykami na czele z wirtuozem gitary Johnem Petruccim czy perkusistą Mikem Portnoyem oraz świetnym basistą Johnem Myungiem, których muzyczny warsztat owocuje w utworach niebanalną harmoniką i melodyką. Muzycy stosują w swoich utworach szereg technik kompozytorskich, jak różne rodzaje cytatów (chociażby kodowanie niecenzuralnego powiedzonka Portnoya alfabetem morsa) lub wariantowanie. Świadczy to przede wszystkim o świadomości twórczej muzyków, która przekłada się na jakość ich albumów. Jest to także spełnieniem przeniesionego z gruntu progresywnego rocka wspomnianego postulatu o podniesieniu poziomu artystycznego muzyki metalowej.

Piąty album DT Metropolis Pt. 2: Scenes from a Memory jest uznawany przez fanów za najbardziej prog-metalowy album. Podobnie jak przy Operation: Mindcrime Queensryche, album ten jest rock operą opowiadającą tragiczną historię Nicholasa, poznającego na sesjach hypnoterapeutycznych swoją przeszłość. Album ten jest wielkim osiągnięciem muzyków Dream Theater i daje wyraz tego czym może być muzyka metalowa, często utożsamiana z bezmyślną łupanką (często niestety słusznie).

W historii Dream Theater zarysował się także polski wątek. Polski kompozytor młodego pokolenia Michał Mierzejewski wspólnie z Dream Theater wydali w ubiegłym roku płytę Symphonic Theater of Dreams. Jednakże o tym projekcie więcej dowiecie się Drodzy Czytelnicy w wywiadzie z kompozytorem, który ukaże się już jutro na łamach naszego bloga.

Czym jest progresywny metal? Najprościej zdefiniować go jako podgatunek heavy metalu i progresywnego rocka. Mieszanka ciężkiej muzyki metalowej wzbogaconej o innowacje kompozycyjne i  aranżacyjne. Cechuje się zróżnicowaną instrumentacją (częste wprowadzanie syntezatorów), nietypowym i skomplikowanym metrum, wysokim głosem wokalnym oraz koncepcją tematyczną w warstwie lirycznej, czego nadrzędnym przykładem są rock opery. Gatunek ten, podobnie jak progresywny rock przenika się z wieloma innymi gatunkami muzycznymi jak szeroko pojęty jazz, muzyka etniczna, klasyczna czy symfoniczna.

Pan Paweł ———————————————————- 1. Wagner J., Mean Deviation: Four Decades of Progressive Heavy metal, Bazillion Points Books 2010, s. 1, tłum. wł. 2. progarchives.com – data dostępu 13.03.2014, tłum. wł. 3. Weiss W., Dream Theater, w: Wielka rock encyklopedia, Wydawnictwo Iskry, 2000. Pozostałe źródła: mapofmetal.com – data dostępu 13.03.2014

Advertisements

Autor

PanPaweł

Zainteresowany wszystkim, poszukujący inspiracji wszędzie. Lubi poznawać i tworzyć. Zawsze stara się zrobić lepiej, niż potrafi.