Wytrawnie i półsłodko. Gwiazdy BBC Proms w Filharmonii Poznańskiej

Ci, którzy zakupili bilet na koncert Gwiazdy BBC Proms, organizowany 7 marca br. przez Filharmonię Poznańską, nie powinni czuć się zawiedzeni. Zaserwowana w Auli UAM spora dawka energii powinna wystarczyć co najmniej do przyszłego tygodnia.

Jak przystało na przeddzień Dnia Kobiet – gościem specjalnym musiała być dama. W tym wypadku Alina Ibragimova – urodzona w 1985 r. w Rosji skrzypaczka, obecnie mieszkająca w Wielkiej Brytanii. Na tym jednak nie koniec – oprócz solistki, słuchacze mieli tego wieczoru okazję gościć Christiana Vasqueza – trzydziestoletniego wenezuelskiego dyrygenta, który na swoim koncie ma m.in. współpracę z londyńską Philharmonia Orchestra, Deutsche Radio Philharmonie Saarbrücken Kaiserslautern czy Tokyo Philharmonic Orchestra. Za nami więc koncert w gwiazdorskiej obsadzie. Myślę, że instrumentaliści Filharmonii Poznańskiej sprostali niełatwemu zadaniu, jakim było nie tylko towarzyszenie gościom, ale przede wszystkim – zaangażowany, wypracowany dialog.

Uwertura Coriolan Beethovena to dzieło bardzo dramatyczne. Muzyka ściśle wiąże się tutaj z treścią pozamuzyczną – historią patrycjusza rzymskiego, który, skazany na banicję, pragnie pomścić swój los i podbić Rzym wraz z pogańskim ludem Wolsków. Zmienia jednak zdanie, przebłagany przez matkę i pod wpływem wyrzutów sumienia. Sprawy militarne zachodzą jednak za daleko – armia zostaje już doprowadzona pod bramy miasta, Koriolan nie może cofnąć swej decyzji, popełnia samobójstwo.

Volumnia_pleads_with_Coriolanus
Richard Westall, Volumina błagająca Koriolana, aby nie niszczył Rzymu (1800)

Trzeba przyznać, że zaimponowała mi ekspresja i werwa, z jaką poznańska orkiestra zainaugurowała piątkowy koncert. Widać było efekty pracy z Christianem Vasquezem. Wyrazisty temat pierwszy formy sonatowej (reprezentujący postać tytułowego bohatera) został, owszem, złagodzony przez temat drugi (zwyczajowo wiązany z błaganiami matki i wyrzutami sumienia, które nachodzą Koriolana) – nie był to jednak kontrast bardzo ostry. Wykonawcy nawet w momentach lirycznych zachowali emocje w ryzach, nie popadając w ton nazbyt słodki. Średnio precyzyjne finałowe pizzicato zrównoważyły zabiegi artykulacyjne, eksponujące istotne dla formy utworu motywy łączonych po dwie lub rozdzielanych ósemek w smyczkach z tematu pierwszego. Odnotowałam nawet czyste wejście waltorni!

Spotkanie z Aliną Ibragimovą nieco zweryfikowało oczekiwania, z którymi przyszłam na koncert. Eteryczna blondynka z artystycznych fotografii prezentowanych na oficjalnej stronie internetowej artystki czy też uśmiechnięta buzia spoglądająca na melomanów ze zdjęcia zamieszczonego w kalendarium filharmonii zasugerowały mi, że powinnam spodziewać się laleczki, delikatnej istoty o subtelnych ruchach i magicznym frazowaniu. Alina Ibragimova natomiast twardo stąpa po… scenie. Jej niewątpliwy urok osobisty łączy się z rzetelnym rzemiosłem – w jak najlepszym (i absolutnie niewykluczającym artyzmu) tego słowa znaczeniu. Nie był to występ oszałamiający, ale dobry. Instrumentalistka grała z nut (a warto przypomnieć, że koncert Schumanna będzie jeszcze wykonywać 21 i 22 marca w Wielkiej Brytanii z Londyńską Orkiestrą Symfoniczną pod batutą Sir Johna Eliota Gardinera1). W partiach lirycznych, zwłaszcza w części II (Langsam) – podobnie jak orkiestra w Coriolanie, nie epatowała egzaltowaną uczuciowością, grała dość chłodno. Mój podziw wzbudziła za to niewątpliwa cecha muzycznego idiolektu Ibragimovej – jej piano pianissimo. Artystka maluje ciche dźwięki. Gdy słuchacz już sądzi, że tak cicho nie da się wydobyć dobrego jakościowo dźwięku, ona to robi.

fot. Podsłuchaj
Alina Ibragimova podczas koncertu w Filharmonii Poznańskiej [fot. Podsłuchaj]

Druga część koncertu nie pozwoliła odbiorcom na przyśnięcie. Symfonia Mendelssohna-Bartholdy’ego, zwana Włoską, ożywiła publiczność, dowodząc potęgi swej popularności. „Jedno z najlepiej skomponowanych dzieł” – pisze o tym utworze jeden z internautów2. Trudno przeczyć. Po allegrze sonatowym w cz. I następuje pełne powagi Andante (bardzo dobry popis poznańskiej orkiestry), potem menuet z triem waltorniowym oraz finał (w tonacji molowej!), wykorzystujący elementy tańców: saltarella i tarantelli.

Koncert uważam za udany. Warto było poświęcić czas na jego wysłuchanie, warto było posłuchać proponowanych interpretacji, zobaczyć światowej sławy gości. Nie zabrakło akcentu lokalnego – było nim wręczenie statuetki Starego Marycha rodzinie Wosiów, twórcom i właścicielom sieci sklepów „Piotr i Paweł”. Różne oblicza, różne miał ten wieczór. I Alina, i Christian, i Piotr, i Paweł…

Anna Komendzińska


Koncert odbył się dnia 7 marca 2014 r.

Filharmonia Poznańska im. Tadeusza Szeligowskiego

Program:

  • Ludwig van Beethoven, Uwertura Coriolan
  • Robert Schumann, Koncert na skrzypce i orkiestrę d-moll
  • Felix Mendelssohn-Bartholdy, Symfonia nr 4 op. 90 A-dur Włoska

Przy tworzeniu recenzji korzystałam m.in. z programu koncertowego (red. Anna Plenzler), w tym z wprowadzenia Jakuba Kasperskiego.


1 http://www.alinaibragimova.com/ [dostęp 8.03.2014].
http://krysztalowy.wrzuta.pl/audio/3LTNcZemOdl/mendelssohn_bartholdy_felix-_iv_symfonia_a-dur_wloska_op_90_andante_con_moto [dostęp: 8.03.2014]

Obraz w tle: Alina Ibragimova [źrodło: alinaibragimova.com]

Reklamy

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s