Czy ktoś widział Miłosza?

Czy ktokolwiek widział Miłosza, czy ktokolwiek wie gdzie on jest? Z tym oto desperackim pytaniem zwracamy się ze łzami w oczach w imieniu Nicky Tučkovej do was, mili Podsłuchiwacze. Oto kilka namiarów:

Imię: Miłosz

Płeć: przypuszczalnie mężczyzna

Obywatelstwo: miło gdyby Polskie

Znaki szczególne: „drogi Armaniego gajerek”

Zaginiony po raz ostatni był widziany na koncercie Ewy Farny z młodą blond dziewczyną, której podarował „krówkę” i razem spożywali kulturalnie tuż pod sceną żubrówkę. Poza tym lubi słuchać płyt Maryli Rodowicz, Bolkiem i Lolkiem również nie pogardzi. Oto wszczęcie poszukiwania w celu znalezienia mężczyzny z równie wielkimi dłońmi do trzymania swojego wypełnionego po brzegi portfela od banknotów, co bluzami (co najmniej) dwa rozmiary większymi. Wielkie serce nie jest istotne, skoro większe są możliwości finansowania, nieładnie mówiąc, utrzymywania. Jednakże warto w tym miejscu przybliżyć poszukiwaczkę złotych monet, którą jest czeska piosenkarka Nicky Tučková.

Nasz skromny apel do poszukiwań złotego chłopca jest mimo wszystko bezgłośny w porównaniu z jej wielkim song-manifestem. Tytuł utworu wokalistki jest bezpośrednią apostrofą do zaginionego-wymarzonego Miłosza (Szukam Cię Miłoszu!). Powód stworzenia tejże piosenki oraz styl muzyczny został ściśle podany w komentarzu pod teledyskiem, umieszczonym w serwisie internetowym Youtube. Oto co piosenkarka na ten temat napisała: „Szukam bogatego kolesia w Polsce, bo Polacy są wspaniałe i mają więcej pieniędzy niż Czechów. To jest mój nowy hit. To trochę soul, hip-hop, rnb. Pop-music z Czech” –  z dopiskiem –  „Aha, i dziękuję Google Translate”1. Treść wypowiedzi jest jak najbardziej zrozumiała, także dobrą robotę wykonał Google Translate, jednak stanowczy znak zapytania należy postawić przy próbie opisu stylu muzycznego, gdyż mieszanka soulu, hip-hopu, R&B oraz pop-music z Czech okazuje się iście wybuchowa, jak fajerwerki na 4 lipca w Stanach Zjednoczonych (także tych lękowych). Być może to wina nieokiełznanego Google Translate, który rozmienił gatunek około disco polo niczym nie umiejąca dzielić banknotów sprzedawczyni w sklepie, na inne gatunki (z pewną nadwyżką).

W tekście słownym piosenki można odnaleźć kilka tropów wspomagających śledztwo. Warto ustalić czas zdarzenia, stąd na podstawie tekstu da się wyróżnić trzy czasy – mianowicie czas przeszły, czas teraźniejszy oraz czas przyszły. Pierwsza zwrotka jest retrospekcją zdarzenia, kiedy wokalistka poznaje swojego potencjalnego partnera o imieniu Miłosz. Stąd pierwsza poszlaka prowadząca nas wprost na koncert Ewy Farny, a więc miejsce zdarzenia już również rozszyfrowane. W dalszym rozwoju utworu muzycznego Nicky Tučková zagina czasoprzestrzeń wędrując do przyszłości, gdzie przepełniona niczym nieograniczoną rozpaczą jest gotowa do wielkich wyrzeczeń, jak pójście w niedzielę do kościoła, jedzenie pierogów czy mycie nóg ukochanego tylko po to, by stać się Polką. Ta sama zwrotka ma na celu symbolicznie przedstawić kulturę, tradycję Polską. W oczach Czeszki Polska to kraj religijny, lubiący pierogi, słuchający namiętnie Maryli Rodowicz, a także rozmiłowanym w bajce Bolek i Lolek. Dla obu czasów jest cezura – refren, czyli moment teraźniejszy, moment poszukiwań: „Szukam, szukam cię Miłoszu z Warszawy”. Nieoczekiwany zwrot w śledztwie następuje gdy do głosu dochodzi Miłosz brutalnie miażdżący romantyczną wizję miłości, którą zbudowała wokalistka. W rezultacie koncert Ewy Farny okazuje się być klubem, a postać niewinnej Nicky przeobraża się w kobietę wykorzystaną, oszukaną i porzuconą. Rekompensatą poniesionych szkód moralnych z pewnością są wyzywające usta pomalowane na wściekły czerwień.

W czym dosłuchiwać się soulu, hip-hopu, R&B oraz czeskiego popu? Pierwiastek hip-hopu zawarty jest w partii Miłosza, który stara się rapować i na wzór amerykańskich raperów wtrącać w tok muzyczny nagminnie „aha” lub „oho” na zakończeniu fraz wokalistki. Jednoznacznie można stwierdzić, iż budowa utworu jest typowa dla popowych piosenek – prosty motyw o zabarwieniu lirycznym (użycie elektronicznych dźwięków niby-pianina), powtarzający się nieustannie. Wokalistka ma dużo życzeń i planów względem Miłosza, również i słuchacze całą listę życzeń mogliby sporządzić na czele, której byłoby „nie śpiewaj, błagamy”. Owo ociężałe śpiewanie (może za dużo pierogów?) przypomina melorecytację, która oscyluje wokół kilku niezbyt oddalonych od siebie dźwięków. Nie lada wyzwaniem są przetrzymywane sylaby na długim-krótkim oddechu, przez które prześwitują oślepiające nieczystością zręby nieprzetworzonego komputerowo głosu. Przy tak niewielkich wokalnych możliwościach nawet możliwości technologiczne pozostają ograniczone. Pełnię swoich możliwości piosenkarka przedstawia w utworze Rich Boy. Czyżby to zaważyło o tym, że Miłosz postanowił uciec bez śladu? Problematyczna zostaje jedna kwestia, mianowicie gdzie ten soul? Mniemać można, iż soul oznaczające duszę ma oznaczać „śpiew prosto z duszy”. Niektórych tak zwanych piosenkarzy muzyczna dusza ewidentnie nadaje się do czyśćca.

Analogią do (bez)głosu piosenkarki jest wybitny układ choreograficzny, polegający na wymachiwaniu rąk i dotykaniu biodra, wszystko utrzymane w rytmie muzyki oraz stylizowane na współczesną modę, czyli staraniu się być jak najbardziej ponętnym i kuszącym. Trochę materiału na ciele we wzór zebry, podtrzymywany czarnym pasem niebezpieczeństwa, jakieś prawdopodobnie niefuterko i odrobinę świecidełek na rękach, by upozorować ekskluzywny styl życia gwiazdy. Splendoru dodaje pan raper skaczący obok tańczącej wokalistki, trzymający banknoty w dłoni potwierdzając, iż Czesi nie muszą być bogaci jak Polacy, skoro poczucie humoru posiadają, nawet to czarne.

To krótka historia znajomości Nicky Tučkovej z Miłoszem.

Adrian Matuszak


K O N K U R S

Jeśli Ty, drogi czytelniku chcesz pomóc w poszukiwaniach stając się orędownikiem dobrej nowiny niosącym miłość i pokój w sercu – napisz do Redakcji Podsłuchaj na adres podsluchaj.blog@gmail.com i odpowiedz czy widziałeś Miłosza. Najlepsza odpowiedź ze wszystkich zostanie nagrodzona płytą, nie dorównującą oczywiście twórczości Nicky Tučkovej, lecz dostarczająca choć w namiastce czegoś co nazywa się muzyką. Zgłoszenia przyjmujemy tylko drogą mailową do 14 lutego!

Wykrywacze metali zwłaszcza ciężkich, do poszukiwań skarbu – dozwolone.


Komentarz znajdujący się tuż pod teledyskiem: http://www.youtube.com/watch?v=B_kMMYQISeg

Reklamy

3 myśli na temat “Czy ktoś widział Miłosza?”

  1. Matko, córko i wszyscy bogowie. Że czarny humor – ok, że nie lubią Polaków – ok, ale dlaczego wszystko to w mieszance bezguścia i machania wszystkimi kończynami? D: To było straszne, serio.

  2. Artystka najwyższej klasy! Kondukt muzyki upadłej, tworzony przez rzesze rozmarzonych nastolatek, wraz z idącym na czele Justinem Biberem o promiennej twarzy – piosenkarskim Królem Słońce, niechybnie cofnie się przed szyderczym śmiechem Nicky Tučkovej. O, chóry anielskie! Przecież ona jest cudowna i dokonuje cudu!

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s