Agent etno-wywiadu #1 – Prypadok

W połowie listopada na wrocławskim Kozanowie w klubie “Anima” odbył się koncert zespołu Prypadok. Wcale nie przypadkowo postanowiłem uczestniczyć w tym wydarzeniu – przebywałem wtedy w rodzinnej Legnicy (oddalonej niespełna 70km od stolicy Dolnego Śląska), a członkowie zespołu są moimi bardzo dobrymi znajomymi. Po znakomitym występie postanowiłem porozmawiać z zespołem. Nie tylko w charakterze towarzyskim, lecz również jako tajny etno-agent w sprawach służbowych. Co z tego wynikło, zawarte jest w wywiadzie poniżej.

Zaczniemy może od kwestii technicznej. Powiedzcie parę słów o sobie.

[D] Nazywam się Daniel Horoszczak, 6 grudnia mam obronę – studiowałem filologię rosyjską. Już niebawem będę pracował w radiu łemkowskim. Jestem Łemkiem, moi dziadkowie i rodzice również są. Babcia pochodziła z Boguszy a dziadek ze Stawiszy.

[G] Małgorzata Gatlik, pseudonim artystyczny Gatlikova. Urodziłam się w Raciborzu, ale mentalnie ze śląska nie jestem – tak jak i moi rodzice. Ogólnie jest to pomieszanie z poplątaniem – Europa Wschodnia, środkowa. Rzuciłam pierwszy kierunek studiów, czyli filologię ukraińską. Aktualnie studiuję wokal jazzowy.

[N] Nazywam się Natalia Ciołka. Studiuję filologię rosyjską, podobnie jak kolega Daniel. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki! Muzyki ludowej! Przede wszystkim łemkowskiej i ukraińskiej. Język rosyjski studiuję z zamiłowania. W życiu dążę do szczęścia. Wybieram się również na studia do Moskwy. Było to moim marzeniem odkąd zaczęłam studiować w Instytucie Filologii Słowiańskiej na Uniwersytecie Wrocławskim.

Jest jeszcze jeden członek zespołu, którego z nami nie ma.

[D] Marek Tutko. Mieszka w Gorzowie Wielkopolskim. Jest Łemkiem. Studiuje geodezję – typowy ścisły umysł, ale gra. Na klawiszach i bębnach. Również śpiewa.

Jak wywnioskowałem z koncertu nazwa “Prypadok” nie była przypadkowa, chociaż jest przypadkiem! [prypadok, pol. przypadek – przyp. red.]

[D] To jest taki paradoks. U nas generalnie wszystko dzieje się z przypadku. Na przykład dzisiaj idąc na przygotowania do koncertu, stwierdziliśmy, że mamy 15 minut do autobusu, więc możemy zarobić trochę pieniędzy. Poszliśmy grać pod przejście podziemne – jest tam takie echo, lubimy tam grać. (śmiech) Zarobiliśmy złotówkę, to 1/3 mojego biletu, bo niestety nie mam już ulgi. (śmiech)

[G] Pewnie dlatego złotówkę, bo zaczęliśmy od Gdybym miał gitarę. (śmiech)

Z tego co wiem i na ile was znam, to śpiewacie od zawsze, ale kiedy wynikła inicjatywa, żeby się tak zgrać, zebrać i nagle wystąpić?

[N] W 2012 roku postanowiłam wziąć udział w XI Konkursie Piosenki Słowiańskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Do udziału w konkursie zachęcili mnie moi bliscy, którzy już brali w nim udział i zajęli pierwsze miejsce. Nagrody były ciekawe, ale przede wszystkim pomyśleliśmy, że może to być dla nas jakaś przygoda i miłe spędzenie czasu. Więc wystąpiliśmy. Na początku w składzie był Marek Tutko, Gosia Gatlik, ja oraz Tatiana Płaskoń. Zaśpiewaliśmy Oj vershe mij, vershe, czyli łemkowską piosenkę, w której odczuwa się tęsknotę za “ridnym krajom” [pol. ojczyzna – przyp. red.]. Otrzymaliśmy wtedy wyróżnienie i w ramach nagrody pojechaliśmy do Pragi. W tym roku zdobyliśmy drugą nagrodę, którą był dzisiejszy występ oraz nagrodę publiczności w postaci pieniężnej. Mamy nadzieję, że na tym koncercie się nie skończy. Chcemy nadal ze sobą współpracować – tym bardziej, że mamy wspólne zainteresowania i korzenie- chociaż Gosia nie jest Łemkinią, już się nią czuje. (śmiech)

[G] Poza tym bardzo się lubimy i mamy bardzo podobne poczucie humoru. Bardzo suche. (śmiech)

Mimo tego, że w obecnie panujących trendach łączy się muzykę etniczną – w lepszy lub gorszy sposób – z popkulturą, wy i tak pozostajecie w kręgu “bardzo etnicznym”, czyli śpiewacie wielogłosowo, instrumenty stosujecie w formie “doraźnej”. Jednak da się u was usłyszeć pewne inspiracje muzyką współczesną.

[G] Przede wszystkim Jazz. Razem z Markiem “bawimy się” jazzem w naszej muzyce, tworząc różne aranżacje. Może mniej profesjonalnie, ale lubimy się bawić (śmiech). Czasem też wykorzystujemy “bluesiki”. To wszytko dlatego, że mamy dostęp do wszelakiej kultury muzycznej.

[D] Ja dodatkowo lubię biały śpiew, który też wykorzystujemy w piosenkach łemkowskich. Czasem szefowa [Natalia – przyp. red.] mówi, że się drzemy i nie jest to fajne. (śmiech)

Zatem z jakich kultur muzycznych czerpiecie i do jakich narodowości sięgacie?

[D] Przede wszystkim inspiracją są Łemkowie i kultura łemkowska, ale z zamiłowania i z poznania folkloru ukraińskiego sięgamy także do Ukrainy. To jest piękny folklor. Trochę też Słowacją się inspirujemy. Są to chyba nasze główne nurty.

Czyli wychodząc od muzyki łemkowskiej, sięgacie do pobliskich krajów?

[G] Generalnie trzymamy się kręgu górskiego – Karpat. Można więc powiedzieć ogólnie, że inspirujemy się kulturą Karpat.

Był to wasz pierwszy występ przed publicznością. Wszyscy byli zachwyceni. Co planujecie dalej?

[G] Must Be The Music, pierwsze miejsce! (śmiech)

[D] Teraz chyba będzie zawieszenie broni. Szefowa wyjeżdża do Moskwy – poznawać tamtejszy folklor i język. Ja jestem w trakcie przeprowadzki, więc też może być ciężko z czasem.

[N] Ogólnie nasz zespół jest bardzo spontaniczny…

[D] …i rozproszony po różnych regionach kraju. Gośka jest z Krakowa, ja mieszkam w Przemkowie – już niedługo w Strzelcach Krajeńskich. Marek z Natalią są we Wrocławiu, a na weekendy zjeżdżają do domu – do Gorzowa i Przemkowa. Ciężko jest się nam zebrać.

[N] Na marginesie chciałabym dodać, że ten koncert odbył się tylko i wyłącznie dzięki DWÓM próbom, które miały miejsce w Krakowie i we Wrocławiu. Trwały łącznie może pięć godzin. Trudno planować jakiekolwiek koncerty. Jeśli takowe będą, to na pewno zorganizowane w sposób spontaniczny.

[D] W wakacje będzie można nas spotkać na ulicy, bo po prostu to lubimy. Wtedy nikt się nie przyjmuje, czy nie wyciągam ‘a’ lub ‘b’. Jest fajnie. (śmiech)

Wnioskuję, że dzisiejszy koncert był czymś w rodzaju zapalnika do dalszych działań. Może coś się wydarzyć w przyszłości, ale nie musi.

[N] Śpiew jest nasza pasją. Śpiewamy dla siebie i dla ludzi. Chcemy weselić i sami przy tym czerpać radość.

Jak wcześniej wspominałeś, Daniel, rozpoczynasz pracę w radiu?

[D] Dokładnie: http://www.radio-lemko.pl

Czyli może być to kolejny etap działalności na rzecz kultury muzycznej?

[D] Dokładnie tak! Poza tym, mieliśmy wakacyjny trip po Łemkowszczyźnie, w którym mieliśmy opracować program koncertu, lecz nie starczyło nam czasu. Zbieraliśmy pieniądze na ulicach, jeździliśmy, jedliśmy… (śmiech)

W skrócie jesteście łemkowskimi hipisami. (śmiech)

[D] Dokładnie tak, ale myjemy się. (śmiech)

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów – na scenie i w życiu!

Fragment koncertu oraz dwa utwory – jazzowa aranżacja słowackiej piosenki Budu hrat oraz ukraińska ludowa pieśń w autorskiej odsłonie Parowa maszyna – w poniższych odnośnikach do YouTube.

Ihor Wasylik

Advertisements

2 myśli na temat “Agent etno-wywiadu #1 – Prypadok”

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s