Łapa na dwie oktawy

Dłoń składa się z trzech części: nadgarstka, śródręcza oraz palców. Ten drobny organ zbudowany jest z 27 kości, dzięki czemu może być równocześnie silny jak i precyzyjny. Odczuwanie wrażeń dotykowych oraz wykonywanie codziennych czynności jest możliwe dzięki trzem głównym nerwom: nerwu pośrodkowego, ramieniowego oraz promieniowego. Pierwszy odpowiedzialny jest za precyzję chwytu. Dzięki niemu możemy zamknąć dłoń oraz zgiąć nadgarstek do dołu. Razem z nerwem ramieniowym umożliwia mięśniom dłoni wykonywanie precyzyjnych czynności, takich jak pisanie czy szycie. Trzeci nerw – promieniowy powoduje, że grzbiet ręki może odbierać wrażenia zmysłowe.

W życiu każdego człowieka ważną rolę odgrywają dłonie. Są nam potrzebne do podstawowych czynności życiowych. Jednakże są pewne grupy ludzi, dla których dłonie są centrum ich całego życia. Są ich podstawowym narzędziem pracy. Są ich sposobem komunikowania się z ludźmi. Pianiści. Och jakże oni kochają swoje dłonie! Od dziecka, gdy już wybiorą (lub wybiorą za nich rodzice) swoje życiowe powołanie, pianiści chuchają i dmuchają na swoje ręce. Prócz godzin ćwiczeń w celu usprawnienia, rozciągnięcia i wzmocnienia dłoni, pianiści poświęcają całe życie na unikaniu kontuzji. W szkołach muzycznych II stopnia na lekcjach wychowania fizycznego można spotkać młodzież biegającą za gumowymi piłkami dla dzieci. Miesiąc przed egzaminem, nawet tych gumowych piłek nie mogą dotknąć, przez co młodzi muzycy mogą zostać ewentualnie mistrzami świata w aerobiku. Na noszenie zakupów, odkurzanie, zmywanie, czy też robienie… czegokolwiek, zawsze istnieje idealna wymówka: „Mamo, niedługo egzamin (konkurs, lekcja, występ…) nie mogę dopuścić do kontuzji!”

Dłonie pianisty obrosły w wiele legend. Któż z nas nie słyszał zwrotu „masz dłonie jak pianista”. Skąd wzięła się pewność, jak powinny wyglądać? Najwybitniejszymi znawcami artystycznych dłoni są komisje przyjmujące uczniów do szkół muzycznych I stopnia. Każde dziecko na wstępie musi podejść do sędziów, którzy orzekną czy jego aparat wykonawczy nada się do gry na fortepianie, czy uczeń skończy rzępoląc co najwyżej na altówce. A więc główną cechą pianistycznych dłoni jest ich wielkość. W Polsce prawdziwy pianista musi mieć łapy sięgające dwóch oktaw, bo inaczej skończy jako akompaniator lub co gorsza nauczyciel, który będzie sprawdzał dłonie kolejnym pokoleniom. I tu zastanawia widok drobnych Japończyków, którzy po raz kolejny wygrywają główne nagrody w konkursach pianistycznych. Historia muzyki dała nam wielu pianistów o wyjątkowo dużych dłoniach: Sergiusz Rachmaninow, Swiatosław Richter czy Dinu Lipatti. Ale czy tylko tacy istnieją? Świetny pianista Józef Hofmann miał drobne dłonie, a jednak zyskał sobie ogromną sławę. Bo w pianistyce nie chodzi wcale o wielkość, lecz o elastyczność. To czy dłoń jest duża czy mała, nie przesądza o niczym. Bo na cóż komu wielka, sztywna dłoń, która na nic zda się w szybkich tempach i karkołomnych pasażach? Małe, zwinne dłonie, odpowiednio wyćwiczone w zupełności wystarczą do grania większości utworów.

Często ludzie kojarzą pianistów z chorowitymi, słabymi, delikatnymi osobami. Epoka romantyzmu pomogła utrwalić ten obraz. Widzimy wątłego Chopina, omdlewającego przy większym wysiłku, przewijają nam się obrazy słabowitych panienek z arystokracji, siedzących w salonie przy fortepianie… Nic bardziej mylnego! Pianista musi być silny. Mieć żelazne dłonie i niesamowitą kondycję. Przy grze na fortepianie bierze udział całe ciało, a mozolne, długotrwałe godziny ćwiczeń są nie do zniesienia dla osób nieprzygotowanych fizycznie do dużego wysiłku.

Wśród pianistów występuje niepokojąco wysoka liczba kontuzji. Od sforsowań, bóli mięśniowych, zapaleń ścięgien, torebek stawowych, poprzez inne, przejściowe lub chroniczne dolegliwości. W głównej mierze spowodowane jest to złym ćwiczeniem. Nieznajomością budowy dłoni, a przede wszystkim – działania układu mięśniowego. To nadużywanie siły, forsowanie, by uzyskać efekt głośnej gry, naraża pianistów na kontuzje. Dlatego aby tego uniknąć, pianiści muszą poznać już na pierwszych zajęciach budowę dłoni, sposoby jak uniknąć nadwyrężenia oraz co robić, gdy zaczną odczuwać niedyspozycję. Często słyszy się, nawet wśród pianistów z pewnym doświadczeniem, iż niektórych utworów, m.in etiudy op. 10 nr 1 Fryderyka Chopina nie można zagrać bez uczucia dyskomfortu w dłoniach. Takie głosy są nie tylko ignorancją wobec znajomości techniki uczenia i komponowania polskiego kompozytora, ale również zwykłą niewiedzą dotyczącą głównego narzędzia pracy owych pianistów. Muzycy muszą nauczyć się koordynować działanie mięśni rąk oraz nauczyć się poprawnych nawyków w ćwiczeniu. Głównym błędem w uczeniu się szybkich, efektywnych utworów jest przeświadczenie, że „głośno – znaczy dobrze”. Technika zaś nie polega wcale na sile i wytrzymałości naszych mięśni, lecz na ich optymalnej koordynacji!

Znane są przykłady pianistów, którzy poprzez swoją niewiedzę oraz niewiedzę osób czuwających nad ich rozwojem, straciły szansę na dalszą karierę. Co innego, jeśli taka sytuacja zdarza się na wczesnych etapach uczenia. Dziecko odczuwa ból, wystąpi jakiś uraz, etc. W szkołach muzycznych I stopnia panuje jeszcze zdrowa równowaga pomiędzy szkoleniem się w danym instrumencie, a innymi zainteresowaniami dziećmi. W młodym wieku łatwiej zmienić hobby, uczyć się nowości, zmieniać swoje pasje. Inna sytuacja pojawia się w szkołach muzycznych II stopnia, szczególnie jeśli łączone są ze szkołą ogólnokształcącą. W takich instytucjach często panuje przekonanie, że muzyka jest istotą życia i jedyną możliwą drogą dla uczniów. Na inne przedmioty kładzie się mniejszy nacisk. Absolwent takiej szkoły (jeśli we własnym zakresie nie zainteresuje się czymś więcej), wychodzi z wiedzą, że muzyka to jedyna możliwa sztuka, a najważniejszą pasją Alberta Einsteina było granie na skrzypcach.

248848_391676900911798_179009601_n

Taki się problem dotyczący wielu niezdrowo ambitnych pianistów. Nie mają innych zainteresowań, innych marzeń prócz kariery w tym zawodzie i innych pomysłów na swoje życie zawodowe. Nie znają sztuki, przeważnie mają za nic naukę, nawet historia muzyki niewiele ich interesuje. Fortepian to cały ich świat. A przecież kiedyś bycie muzykiem oznaczało, że ktoś jest szeroko wykształcony. Chopin był znawcą nie tylko w obrębie muzyki. Chodził na koncerty, uczestniczył w życiu kulturalnym, pisał cudowne recenzje, rysował i miał ogromną wiedzę historyczną! W życiu każdego muzyka, dla którego jedynym narzędziem pracy jest tak krucha rzecz jak nasze ciało, powinno zawsze istnieć wyjście awaryjne. Artyści powinni być szeroko wykształceni, otwarci na życie!

Dłoń składa się z trzech części: nadgarstka, śródręcza oraz palców. Zbudowana jest z 27 kości, licznych mięśni i ścięgien. Może być mała lub duża, elastyczna, twarda lub delikatna. Jednakże to nie ona powinna stanowić centrum życia pianistów. Muzycy nade wszystko powinni rozwijać swoją wyobraźnię. Pracować nad nią, pobudzać ją w wieloraki sposób! Uczyć się, stale rozwijać, poznawać historię muzyki, budować instrumenty, poznawać kompozytorów, rozmawiać z nimi, chodzić na festiwale. Życie w każdej chwili może nas zaskoczyć Bo nawet jeśli zdobędziemy sławę jako wirtuozi fortepianu, przejdziemy tę żmudną drogę w pełnym zdrowiu, to zamknięci w czterech ścianach sali do ćwiczeń, za kilkadziesiąt lat – o czym będziemy grać, nie znając życia?

Aleksandra Bliźniuk

searle

Reklamy

Autor

Aleksandra Bliźniuk

Absolwentka szkoły muzycznej II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku w klasie fortepianu. Absolwentka muzykologii poznańskiej. Interesuje się muzyką polską XX wieku oraz zagadnieniami z zakresu estetyki i socjologii muzyki.

8 myśli na temat “Łapa na dwie oktawy”

  1. Dziękuję! Sądząc po Pani blogu mogę zgadywać, że jest Pani muzykiem. Pianistką? :)

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s