Pępek etno. Wspomnienia z Młyniskiej

Czytając książkę Rafała Malczewskiego Pępek świata. Wspomnienia z Zakopanego, zastanawiałam się czy atmosfera z okresu międzywojennego jest tu wciąż obecna. Czy stolica kultury Podhala, miasteczko bohemy i ciągłej zabawy jeszcze istnieje? Turyści idący szlakiem Krupówek i zaliczający szczyty marnych knajp mogą o tym zapomnieć. Dla bardziej ambitnych polecam zboczenie z głównej drogi i wstąpienie do Młyniskiej.

1
Droga do Daniela 3a

Ta pełna uroku karczma oferuje jedzenie i muzykę na najwyższym poziomie. Obowiązkowy przystanek dla smakoszy i miłośników dobrej zabawy. Zaskakujące połączenie tradycji i nowatorstwa nie razi banalnością, lecz intryguje. Ludzie którzy tworzą Młyniską, począwszy od właścicieli, poprzez muzyków, kelnerów, a skończywszy na stałych klientach, budują klimat jakiego nie dozna się wchodząc do krupówkowych knajp nastawionych na masę bezimiennego tłumu. Tu liczy się jakość i liczy się każdy klient.

To właśnie muzyka sprawia, że jednorazowy pobyt w Młyniskiej jest niemożliwy. Każdego dnia gra tu trójka niezwykłych artystów. Trzon zespołu Jazgot.

P1040994
Od lewej: Jan Trebunia-Tutka, Andrzej Jarząbek, Andrzej Polak.

Jan Trebunia-Tutka ze słynnej muzycznej rodziny znany jest nie tylko każdemu artyście podhalańskiemu, ale również w światowym kręgu muzyków folkowych. Gra na altówce, ale mnie najbardziej poruszył jego głos. Na stronie internetowej radiowej „Trójki” napisano, że „Jan mógłby swoim głosem spowodować lawinę”. Jeśli nie górską to na pewno w sercu niejednego słuchacza! Dla miłośników i  znawców muzyki klasycznej ciekawostką może być jego instrument, który sam wykonał. Podziwiać można również strój Janka – także zrobiony własnoręcznie.

Andrzej Polak. Jeden z najlepszych skrzypków podhalańskich. Laureat licznych konkursów i festiwali oraz współautor wielu publikacji fonograficznych. Na pytanie o jego drugi instrument odpowiada, że „nie tak trudno gra mu się na basach”. Fenomenalny muzyk, który prócz talentu ma w sobie niezwykłą pewność i spokój. Grając najbardziej ogniste, bałkańskie utwory, z radością uśmiecha się w stronę oniemiałych słuchaczy. W Młyniskiej częściej usłyszymy jego grę na basach oraz śpiew, lecz nie można odmówić mu talentu w grze na skrzypcach. To on nadaje harmonię i puls muzyce Jazgotu.

Andrzej „Fiś” Jarząbek. Wirtuoz skrzypiec. Jest wyjątkowo biegły technicznie, a przy tym bardzo wrażliwy muzycznie. Dusza zespołu. Współpracował z tak wspaniałymi muzykami jak: Zbigniew Namysłowski, Włodzimierz Kinior Kiniorski czy Adam Sztaba. Z ekspresją i charyzmą gra utwory w jakości, jakiej nie powstydziliby się najlepsi muzycy. Bawi się dźwiękiem i bawi się emocjami słuchaczy. W jeden wieczór potrafi porwać do tańca, wzruszyć oraz rozśmieszyć. Skala barw jakie potrafi wyłuskać ze swoich skrzypiec jest nieskończona, podobnie jak jego inwencja.

Potrafią słuchać się uważnie i wyczuwać najdrobniejsze detale swojej gry. Każda modulacja jest wykonana czysto oraz bezbłędnie. Artyści Jazgotu nie są z wykształcenia muzykami – grają wyłącznie ze słuchu. Wielokrotnie doznawałam odczucia jakiejś metafizycznej więzi, która łączy tych muzyków. Ich współpraca jest nie tylko słyszalna, ale dostrzec można ją we wzajemnych spojrzeniach i uśmiechach. Ile bym dała, żeby wiedzieć co kryje się pod nimi, o czym myślą, co wspominają grając karkołomne przebiegi czy liryczne romance.

Każdy tu jest solistą, każdy ma coś do powiedzenia. Jazgot przenosi nas w klimaty tradycyjnej muzyki góralskiej łączonej z rytmami bałkańskimi oraz jazzem. Ich zainteresowanie oraz osłuchanie w wielu gatunkach muzycznych sprawia, że twórczość zespołu jest ciekawą fuzją muzyki ludowej, jazzu i alternatywy. Najnowsza płyta Jazgotu – Muzyko siłę daj, nagrana wraz z przyjaciółmi zespołu porywa swoją zmiennością. Znajdziemy tu tęskne, liryczne utwory zabarwione macedońskimi motywami, jak i ogniste pieśni, w których usłyszymy rytmy czardasza. Motywem przewodnim płyty jest zamiłowanie do grania oraz radość obcowania z muzyką, która niewątpliwie ma szansę, poprzez nową płytę Jazgotu stać się również udziałem słuchaczy.

Spędziłam w Zakopanem dwa miesiące. Chciałam wykorzystać je jak najlepiej. Chciałam odnaleźć kulturę i tradycję tego miasta. Poznać góry – nie Krupówki. Z radością mogę stwierdzić, że w Zakopanem wciąż słychać echa dawnej świetności kulturowej. Trzeba tylko dobrze poszukać, nastroić zmysły na to, co wartościowe oraz dokonać wyboru, czy chce się należeć do masy narzekających turystów, czy może zatracić się w pięknej kulturze, oglądać wspaniałą przyrodę i wrócić tu, bo wciąż warto.

Ta trójka niezwykłych muzyków wdarła się w moje serce. Odebrała mi możliwość krytyki polskiego folku. Zmusiła do szukania fascynującej muzyki tradycyjnej, która przecież istnieje i wciąż daje siłę!

Pierwotnie planowałam przeprowadzić z chłopakami wywiad. Ale z nimi się nie da! Z ich skromnym nastawieniem dowiesz się tylko, że ich gra to „nic takiego”. Na szczęście muzyka mówi sama za siebie! Można więc tylko napić się z nimi piwa, pośmiać, składać na ich cześć peany i słuchać…

Jak mi tego brakuje!

Aleksandra Bliźniuk

3


Obraz w tle: Rafał Malczewski, Pogodne życie (ok. 1927), zbiory Muzeum Narodowego w Warszawie

Advertisements

Autor

Aleksandra Bliźniuk

Absolwentka szkoły muzycznej II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Gdańsku w klasie fortepianu. Absolwentka muzykologii poznańskiej. Interesuje się muzyką polską XX wieku oraz zagadnieniami z zakresu estetyki i socjologii muzyki.

2 myśli na temat “Pępek etno. Wspomnienia z Młyniskiej”

Dodaj donos

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s